Aktualności
Liceum Ogólnokształcące
Sala jak koń trojański
O budowie sali gimnastycznej przy Liceum Ogólnokształcącym w Środzie i problemach z tym związanych na łamach „Średzkiej” napisaliśmy bardzo wiele. I pisać będziemy nadal, bo dach jeszcze w tym roku trzeba koniecznie wyremontować. Decyzja o zakresie robót ma zapaść w ciągu kilku dni, a już wiadomo, że powiat będzie musiał to zrobić za własne pieniądze.
Dach na sali gimnastycznej przeciekać zaczął w miesiąc po oddaniu obiektu do użytku. Od tego czasu też zaczęła się wymiana pism pomiędzy szkołą, powiatem a wykonawcą ostatniego etapu robót, czyli firmą Inremo... Ale problemy z wodą są w całym obiekcie.
Salę kończyła budować firma Inremo, co do pracy której jeszcze poprzednie władze powiatu miały dużo uwag. Od chwili oddania do użytku w sali nieustannie coś wymagało poprawek, zmian itp. Przypomnijmy, że w niektórych łazienkach nie miała gdzie odpływać woda (o ile w ogóle leciała z kranów), albo nie było wody ciepłej czy zimnej. Źle wykonane instalacje powodują, że w zalewanych szatniach piwnicy liceum, tuż pod łazienkami, zwyczajnie odpada sufit... Woda kapała w okolicach oświetlenia sufitowego. Sytuacja trwa, bo nie pomogły nawet robione, po wielkich bojach, poprawki przez pracowników firmy Inremo.
Ale największym problemem, z perspektywy czasu, okazał się źle zrobiony dach. Dach przecieka w coraz to nowych miejscach i bez remontu przeciekać będzie. Co ciekawe, kolejne zacieki pojawiają się czasem po niewielkim deszczu... a ulewa nie zostawia śladów. Od miesięcy, a właściwie już lat dyrektor LO Emilia Ostrowska systematycznie informuje pisemnie władze powiatu o kolejnych zaciekach w różnych częściach sali. Wszystkie ślady są też dokumentowane na zdjęciach.
W lutym  rzeczoznawcy z Politechniki Poznańskiej z Instytutu Konstrukcji Budowlanych, przygotowali ocenę stanu technicznego sali. Podczas oględzin sali stwierdzili widoczne przecieki w narożniku budynku, zamoknięcie podbitki z płyty kartonowo ­ gipsowej, zamoknięcie ściany. Rozwarstwienie połączeń płyt na stykach powstały przez wodę, a wybrzuszenia połączeń i wykruszenia masy łączącej płyty ­ w najbliższym czasie mogłyby spaść na podłogę. Rzeczoznawcy obejrzeli też dach od strony wewnętrznej. Stwierdzili, że płyta gipsowo ­ kartonowa nie miała żadnych właściwości usztywniających, była przesiąknięta wodą i po dotknięciu ręką sama odpadła, natomiast pomiędzy warstwami papieru było błoto. Rzeczoznawcy zwracali uwagę, że jeśli spadłoby to w chwili, gdy w sali byliby ludzie ­ mogłoby zagrażać to ich bezpieczeństwu. Rzeczoznawcy stwierdzili też m.in. zamoknięcie ściany zewnętrznej, przecieki i duże ilości wody na membranie dachowej, przesiąkniętą warstwę izolacji termicznej (wełny mineralnej), a złe wykonane ułożenie membrany umożliwia swobodne spływanie wody po ścianie sali.
Zdaniem rzeczoznawców, stan techniczny dachu ­ dotyczy to części dachu po prawej stronie sali patrząc od wejścia ­ wymaga jak najszybszej naprawy. Ich zdaniem, problem tkwi w źle wykonanym opierzeniu od strony attyki (na niższej części dachu) i to musi zostać poprawione. Dlatego powinno zostać zrobione nowe opierzenie oraz uszczelnianie dachu od strony niższej części dachu ­ polegające na demontażu istniejących obróbek na całej długości, wykonanie obróbek od nowa, trzeba też ułożyć nową wełnę mineralną na całej długości dachu i innych warstw zgodnych z dokumentacją projektową (po zamoknięciu straciły swoje właściwości termoizolacyjne), trzeba by także m.in. zrobić nowe połączenia i wymienić zamoknięte płyty kartonowo ­ gipsowe.
Usunięcie wszystkich usterek zagrażających bezpieczeństwu nakazał też w marcu powiatowy inspektor nadzoru budowlanego. Zarząd powiatu musiał więc podjąć decyzję w sprawie dachu.
Powiat znów poprawi
Zdaniem rzeczoznawców z Politechniki Poznańskiej, główną przyczyną zaistniałej sytuacji są błędy wykonawcze i niedokłądność wykonania prac dekarskich. Tymczasem nie ma tego komu zrobić, bo firma Inremo od dawna nie istnieje, a właścicielka zmarła.
Problem co zrobić z dachem pozostał. Zarząd powiatu podjął decyzję, że skoro dach naprawiony musi być, to może warto zrobić generalny remont. O ile uda się pozyskać środki z zewnątrz. Dlatego powiat wystąpił do Ministerstwa Edukacji Narodowej o pomoc z rezerw subwencji oświatowej. Wiadomo już, że pieniędzy nie dostanie, bo wszystkie środki z rezerwy trafią do szkół, które uległy zniszczeniu podczas powodzi. Powiat musi więc radzić sobie sam.
Kapitalnego remontu dachu na sali w LO na pewno nie będzie, gdyż naprawy pilnie wymaga też dach w Zespole Szkół Rolniczych. Wicestarosta Jerzy Leporowski powiedział „Średzkiej”, że w ciągu kilku dni będzie podjęta decyzja o zakresie robót, jakie zostaną zrobione. Wszystko zależy od możliwości finansowych. ­ Dokonujemy analizy rezerw środków finansowych, jakie mamy w oświacie ­ mówi J. Leporowski. Dopiero po jej zakończeniu będzie można określić, ile jest środków i na jaki zakres robót one wystarczą.