Liceum Ogólnokształcące
Sala jak koń trojański
GŚ nr 34/788, 2010-08-26
O budowie sali gimnastycznej przy Liceum Ogólnokształcącym w Środzie i problemach z tym związanych na łamach „Średzkiej” napisaliśmy bardzo wiele. I pisać będziemy nadal, bo dach jeszcze w tym roku trzeba koniecznie wyremontować. Decyzja o zakresie robót ma zapaść w ciągu kilku dni, a już wiadomo, że powiat będzie musiał to zrobić za własne pieniądze.
Dach na sali gimnastycznej przeciekać zaczął w miesiąc po oddaniu obiektu do użytku. Od tego czasu też zaczęła się wymiana pism pomiędzy szkołą, powiatem a wykonawcą ostatniego etapu robót, czyli firmą Inremo... Ale problemy z wodą są w całym obiekcie.
Salę kończyła budować firma Inremo, co do pracy której jeszcze poprzednie władze powiatu miały dużo uwag. Od chwili oddania do użytku w sali nieustannie coś wymagało poprawek, zmian itp. Przypomnijmy, że w niektórych łazienkach nie miała gdzie odpływać woda (o ile w ogóle leciała z kranów), albo nie było wody ciepłej czy zimnej. Źle wykonane instalacje powodują, że w zalewanych szatniach piwnicy liceum, tuż pod łazienkami, zwyczajnie odpada sufit... Woda kapała w okolicach oświetlenia sufitowego. Sytuacja trwa, bo nie pomogły nawet robione, po wielkich bojach, poprawki przez pracowników firmy Inremo.
Ale największym problemem, z perspektywy czasu, okazał się źle zrobiony dach. Dach przecieka w coraz to nowych miejscach i bez remontu przeciekać będzie. Co ciekawe, kolejne zacieki pojawiają się czasem po niewielkim deszczu... a ulewa nie zostawia śladów. Od miesięcy, a właściwie już lat dyrektor LO Emilia Ostrowska systematycznie informuje pisemnie władze powiatu o kolejnych zaciekach w różnych częściach sali. Wszystkie ślady są też dokumentowane na zdjęciach.
W lutym rzeczoznawcy z Politechniki Poznańskiej z Instytutu Konstrukcji Budowlanych, przygotowali ocenę stanu technicznego sali. Podczas oględzin sali stwierdzili widoczne przecieki w narożniku budynku, zamoknięcie podbitki z płyty kartonowo gipsowej, zamoknięcie ściany. Rozwarstwienie połączeń płyt na stykach powstały przez wodę, a wybrzuszenia połączeń i wykruszenia masy łączącej płyty w najbliższym czasie mogłyby spaść na podłogę. Rzeczoznawcy obejrzeli też dach od strony wewnętrznej. Stwierdzili, że płyta gipsowo kartonowa nie miała żadnych właściwości usztywniających, była przesiąknięta wodą i po dotknięciu ręką sama odpadła, natomiast pomiędzy warstwami papieru było błoto. Rzeczoznawcy zwracali uwagę, że jeśli spadłoby to w chwili, gdy w sali byliby ludzie mogłoby zagrażać to ich bezpieczeństwu. Rzeczoznawcy stwierdzili też m.in. zamoknięcie ściany zewnętrznej, przecieki i duże ilości wody na membranie dachowej, przesiąkniętą warstwę izolacji termicznej (wełny mineralnej), a złe wykonane ułożenie membrany umożliwia swobodne spływanie wody po ścianie sali.
Zdaniem rzeczoznawców, stan techniczny dachu dotyczy to części dachu po prawej stronie sali patrząc od wejścia wymaga jak najszybszej naprawy. Ich zdaniem, problem tkwi w źle wykonanym opierzeniu od strony attyki (na niższej części dachu) i to musi zostać poprawione. Dlatego powinno zostać zrobione nowe opierzenie oraz uszczelnianie dachu od strony niższej części dachu polegające na demontażu istniejących obróbek na całej długości, wykonanie obróbek od nowa, trzeba też ułożyć nową wełnę mineralną na całej długości dachu i innych warstw zgodnych z dokumentacją projektową (po zamoknięciu straciły swoje właściwości termoizolacyjne), trzeba by także m.in. zrobić nowe połączenia i wymienić zamoknięte płyty kartonowo gipsowe.
Usunięcie wszystkich usterek zagrażających bezpieczeństwu nakazał też w marcu powiatowy inspektor nadzoru budowlanego. Zarząd powiatu musiał więc podjąć decyzję w sprawie dachu.
Powiat znów poprawi
Zdaniem rzeczoznawców z Politechniki Poznańskiej, główną przyczyną zaistniałej sytuacji są błędy wykonawcze i niedokłądność wykonania prac dekarskich. Tymczasem nie ma tego komu zrobić, bo firma Inremo od dawna nie istnieje, a właścicielka zmarła.
Problem co zrobić z dachem pozostał. Zarząd powiatu podjął decyzję, że skoro dach naprawiony musi być, to może warto zrobić generalny remont. O ile uda się pozyskać środki z zewnątrz. Dlatego powiat wystąpił do Ministerstwa Edukacji Narodowej o pomoc z rezerw subwencji oświatowej. Wiadomo już, że pieniędzy nie dostanie, bo wszystkie środki z rezerwy trafią do szkół, które uległy zniszczeniu podczas powodzi. Powiat musi więc radzić sobie sam.
Kapitalnego remontu dachu na sali w LO na pewno nie będzie, gdyż naprawy pilnie wymaga też dach w Zespole Szkół Rolniczych. Wicestarosta Jerzy Leporowski powiedział „Średzkiej”, że w ciągu kilku dni będzie podjęta decyzja o zakresie robót, jakie zostaną zrobione. Wszystko zależy od możliwości finansowych. Dokonujemy analizy rezerw środków finansowych, jakie mamy w oświacie mówi J. Leporowski. Dopiero po jej zakończeniu będzie można określić, ile jest środków i na jaki zakres robót one wystarczą.
Autor: (pik)