Dwie kobiety oskarżone o przywłaszczenie prawie 440 tys. zł z budżetu szkoły w Starkówcu Piątkowskim zostały skazane na 3 lata więzienia w zawieszeniu na 6 lat oraz konieczność oddania całej kwoty gminie Środa. Sędzia Jacek Kamiński ogłosił wyrok w piątek
W sprawie defraudacji pieniędzy gminnych obyło się bez rozprawy sądowej. Stało się tak dlatego, że obie oskarżone zdecydowały się poddać karze i uzgodniły z prokuratorem wymiar konsekwencji. Zadaniem sądu w tej sytuacji było przeprowadzenie posiedzenia, na którym miał on sprawdzić, czy wszystkie aspekty poddania są zgodne z prawem.
Posiedzenie sądu odbyło się w piątek w Sądzie Rejonowym w Środzie. Prowadził je sędzia Jacek Kamiński w obecności prokuratora Grzegorza Gucze, reprezentującej pokrzywdzonego, czyli gminę radny prawnego Lubomiły Zandrowicz, a także oskarżonych: byłej sekretarki w szkole w Starkówcu Piątkowskim 43-letniej Lidii N. i byłej księgowej w tej placówce 61-letniej Wandy Z.

Wielomiesięczny proceder
O sprawie napisaliśmy w kwietniu ubiegłego roku. Wtedy właśnie okazało się, że w Szkole Podstawowej w Starkówcu Piątkowskim, na rachunku tej placówki, brakuje sporych pieniędzy, zaś szkolna księgowa zgłosiła kolejne zapotrzebowanie. Sytuacją zaniepokoiła się skarbnik miejska Maria Olejniczak, która poprosiła o wykaz wydatków. Nie zgadzał się on z wykazem znajdującym się w Urzędzie Miejskim.
To jednak, co później wykryła skarbnik miejska oraz dyrektor szkoły Starkówcu Piątkowskim Stanisław Kalicki było prawdziwym szokiem. W poniedziałek 18 kwietnia w szkole przeprowadzono kontrolę. Sprawdzono cały 2010 rok oraz pierwsze trzy miesiące roku 2011. Okazało się, że w tym czasie wyparowało ok. 200 tys. zł. Późniejsze kontrole wykazały brak niespełna 440 tys. zł.
Podejrzenie od razu padło na dwie osoby, które faktycznie zajmowały się finansami szkoły - księgową i sekretarkę, mieszkanki Zaniemyśla i Winnej Góry. - W rozmowie ze mną panie przyznały się do całego procederu - mówił nam już kwietniu Stanisław Kalicki, dyrektor szkoły. Wtedy też, z informacji uzyskanych od dyrektora S. Kalickiego, pisaliśmy, że obie pracownice szkoły przelewały systematycznie pieniądze na swoje konta. Jako tytuły przelewów miały podawać m.in. nagrody jubileuszowe, świadczenia urlopowe, ekwiwalenty... Korzystały również ze szkolnych czeków. Były one podpisane przed dyrektora S. Kalickiego. - Jestem przekonany, że większość z tych podpisów jest podrobiona - mówił wtedy dyrektor.
S. Kalicki mówił również, że do obu pań miał pełne zaufanie. Obie pracowały w szkole w Starkówcu Piątkowskim od samego początku istnienia tej placówki, czyli od 1998 roku. Wcześniejsze kontrole przeprowadzane w szkole, także zewnętrzne audyty, bardzo skrupulatne, nie wykazywały żadnych nieprawidłowości. Ostatni taki audyt szkoła przeszła w 2010 roku, ale dotyczył on dwóch lat wcześniejszych.
Obie pracownice szkoły odeszły ze Starkówca Piątkowskiego na własną prośbę. Nie było zwolnienia dyscyplinarnego.
Później, podczas jednej z sesji Rady Miejskiej w Środzie, burmistrz Wojciech Ziętkowski mówił, że w szkole panował bałagan, którą wykazała kontrola urzędowa. Wiele dokumentów miało być schowanych, w szkole było wiele programów fakturujących. - Jedyną rzeczą, jaką możemy zrobić, to wyciągnięcie konsekwencji wobec dyrektora szkoły. Nie ma tutaj z jego strony działań umyślnych, ale nie zachował ostrożności. Nie wiem, czy zarzutów nie postawi mu Regionalna Izba Obrachunkowa. Bo odpowiada on za finanse publiczne - mówił wówczas burmistrz W. Ziętkowski. - Te pieniądze straciliśmy bezpowrotnie. Także z kasy zapomogowo - pożyczkowej ukradzione pieniądze.

Wyrok zgodny z aktem oskarżenia
Akt oskarżenia przeciwko kobietom trafił do Sądu Okręgowego w Środzie 30 listopada. Już wcześniej oskarżone przyznały się do winy i same wystąpiły z wnioskiem o karę. - Wysokość szkody ustalono na 439 714 zł. Do przestępstwa dochodziło pomiędzy 23 kwietnia 2009 roku a 13 kwietnia 2011 roku, czyli prawie dwa lata - mówił w grudniu „Gazecie Średzkiej” zastępca prokuratora rejonowego w Środzie Grzegorz Gucze.
Mieszkance Zaniemyśla - Wandzie Z., która była księgową w szkole oraz Lidii N., mieszkance Winnej Góry, sekretarce w szkole Starkówcu Piątkowskim prokurator zarzucił przywłaszczenie mienia, podrabianie dokumentów. W stosunku do księgowej zarzut dotyczy także nieprawidłowości w prowadzeniu ksiąg rachunkowych. Dodatkowy zarzut prokuratura wysunęła w stosunku do sekretarki Lidii N. - nieprawnego zbycia mienia. Chodzi o to, że pomiędzy 21 kwietnia a 30 czerwca Lidia N. zapisała swój majątek na rzecz męża. Już w lipcu Urząd Miejski w Środzie wystąpił do Sądu Rejonowego w Środzie z pozwem o uznanie tej czynności prawnej za bezskuteczną wraz z wnioskiem o zabezpieczenie nieruchomości na konto ewentualnego zwrotu majątku gminie. 14 lipca sąd w Środzie orzekł zakaz zbywania udziału w nieruchomości osobom trzecim.
Oskarżone same wnioskowały o karę 3 lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na 6 lat. Gmina nie powinna także stracić ukradzionych pieniędzy. Zgodnie z tym, co same zadeklarowały oskarżone i co w piątek zatwierdził wyrok sądu, muszą one także naprawić szkodę, czyli solidarnie oddać przywłaszczone niespełna 440 tys. zł. Szkoda ma być naprawiona w ciągu 6 lat, czyli w okresie próby. Jeśli w tym czasie nie oddadzą pieniędzy, sprawa wróci do sądu, a kobiety mogą trafić do więzienia. W przypadku księgowej Wandy Z. doszła jeszcze kara w postaci zakazu wykonywania zawodu na dwa lata.
- To poważna kwota. Już teraz trzeba pomyśleć o ratalnych płatnościach. Radzę, aby oskarżone od razu zaczęły spłacać należność - mówił w piątek sędzia J. Kamiński. Obie kobiety muszą między sobą ustalić, jak będą oddawać ukradzione pieniądze. Zadaniem sądu po 6 latach będzie sprawdzenie, jak wyrok został zrealizowany. Sąd będzie miał na to pół roku. Jeśli wszystko będzie w najlepszym porządku wyrok ulegnie zatarciu.
Sędzia J. Kamiński ogłosił wyrok w piątkowe popołudnie. Kilka godzin podczas posiedzenia sądu zaznaczył, że choć oskarżone nie były dotychczas karane, to jednak kwota skradzionych pieniędzy jest bardzo duża i wyrok musi być surowy. Z drugiej strony warunkowa kara więzienia i długi okres zawieszenia był możliwy do zastosowania tylko w sytuacji, w której kobiety zdecydowały się same poddać karze. Jeśli doszłoby do rozprawy, wyrok byłby wyższy, a kara więzienia na pewno nie w zawieszeniu.

Prokuratura bada odpowiedzialność dyrektora
Przypomnijmy, że Prokuratura Rejonowa w Środzie prowadzi także postępowanie wobec dyrektora Szkoły Podstawowej w Starkówcu Piątkowskim. Może wobec niego wystąpić z zarzutem o niedopełnienie obowiązku. Jak powiedział „Średzkiej” w grudniu prokurator G. Gucze, w śledztwie wyjaśniono, że dyrektor na żadnym etapie nie brał udziału w przestępstwie. Jednak w jego przypadku dochodzi obowiązek nadzoru nad placówką, w której doszło do przestępstwa.