Pan Mateusz od kilku tygodni jest mieszkańcem Wolicy Nowej, w gminie Nowe Miasto nad Wartą. W ubiegłym tygodniu napisał do „Średzkiej”, że na terenie jego posesji bezprawnie wykopano rów o długości ok. 55 m. - Nikt mnie o tym nie poinformował ani nie pytał o zgodę, a firma po prostu wjechała koparką i zaczęła kopać przez moją działkę – napisał czytelnik.
Odsyłany od drzwi do drzwi
Wszystko zaczęło się 23 sierpnia. Kiedy pan Mateusz wrócił z pracy na terenie swojego podwórka zobaczył, że wykopany został tam sporej wielkości rów. - Spytałem sąsiadów, ale nikt o tym nie wiedział. Zadzwoniłem do gminy, powiedziano mi, że jest to droga gminna. Zdziwiłem się, bo przecież to jest moja działka, o czym poinformowałem przez telefon. Zweryfikowano tę kwestię i po 15 minutach otrzymałem telefon, że faktycznie wjechano na mój teren i wykopano rów.
Pan Mateusz pytał w nowomiejskim urzędzie, jakim prawem wykonywano prace na terenie jego posesji, bez jakiejkolwiek jego zgody. Jednym z argumentów miał być fakt, że była to najbliższa droga prowadząca do słupa. Jednocześnie tego samego dnia, jako właściciel posesji, zastawił miejsce wykopów paletami oraz oznakował miejsce prac jako teren prywatny. Na nic zdało się jednak takie oznakowanie. - Wróciłem z pracy i wszystko było rozwalone, a rów zasypany. Ponownie zadzwoniłem do gminy i wykonawcy z pytaniem, z jakiej okazji ktokolwiek tam coś robi, jeśli było oznakowanie, że jest to teren prywatny. Znowu wtargnięto na mój teren – mówi właściciel posesji.
Pan Mateusz po raz kolejny nie rozwiązał konfliktowej sytuacji, dlatego skontaktował się z policjantem dzielnicowym w Nowym Mieście. – Dzielnicowy powiedział, że trzeba się dogadać z gminą, bo on tutaj za dużo nie wskóra – relacjonuje pan Mateusz. I dodaje: Wszyscy mnie wyganiają, bo nikt nie chce wziąć od tego odpowiedzialności.
Jak opowiada dalej właściciel działki, pofatygował się osobiście do urzędu, gdzie miał okazję rozmawiać m.in. z wójtem. Był wielokrotnie przepraszany, ale jedyne tłumaczenie, jakie miał usłyszeć było takie, że tak po prostu trzeba było zrobić. Pan Mateusz przyznaje nam szczerze, że nie miałby problemu z pracami na terenie swojej działki, gdyby ktokolwiek zapytał się go o pozwolenie. - Jakby urząd wysłał mi jakieś pismo z pytaniem, czy mogą wykopać, to co mi do tego. Wkopaliby, zasypali i tyle – co mi to będzie przeszkadzać. Ale przecież to mój teren, tam weszli bez pardonu – podsumowuje.
Odpowiedź z gminy
W Urzędzie Gminy w Nowym Mieście prosimy o komentarz do sprawy, która tamtejszym urzędnikom jest już doskonale znana. Odpowiedź otrzymaliśmy mailem w poniedziałek.
Sekretarz gminy Honorata Nawrock napisała, że prace były związane z koniecznością utworzenia przyłącza energetycznego do planowanej inwestycji. - W Wolicy Nowej na zlecenie gminy Nowe Miasto nad Wartą podmiot zewnętrzny wykonał tymczasowe przyłącze energetyczne do planowanej do realizacji strategicznej inwestycji gminnej, tj. odwiertu studni głębinowej na potrzeby zaopatrzenia w wodę miejscowości Klęka i Aleksandrów. W dalszej konsekwencji gmina Nowe Miasto nad Wartą planuje w Wolicy Nowej budowę stacji uzdatniania wody – informuje sekretarz gminy. I dodaje: Tutejsza gmina przedmiotowe przyłącze wykonała na podstawie warunków technicznych potrzymanych od spółki Enea – gminie wskazano miejsce poboru prądu tj. z istniejącego słupa. W tym celu wykonano roboty ziemne po uprzednim uporządkowaniu terenu – usunięciu zakrzaczenia.
Jak czytamy w wiadomości, gmina zobowiązała się, że po wykonaniu docelowego przyłącza energetycznego przez spółkę Enea – usunie tymczasowo posadowione przyłącze wykonane na zlecenie gminy.
Sprawa swój finał najpewniej znajdzie w sądzie, który zadecyduje o zgodności działań gminy z obowiązującym prawem.
KK