Miasto, jako miejsce do życia, oceniamy patrząc na różne kryteria. Część z nich jest ważna dla nas wszystkich. Na pewno należą do nich dobre drogi i chodniki, miejsca rekreacji, czyli parki, place zabaw, ścieżki rowerowe, dobra oświata i co jest podstawą – dostępność miejsc pracy i to w szerokim zakresie
Wizytówką każdego miasta jest jednak starówka, koniecznie wyjątkowy zabytek, zadbane uliczki i zieleń. Starówki zmieniają się raczej powoli, z mniejszym stopniu niż reszta miasta, co jest oczywiście w dużej mierze ograniczone wymogami konserwatorskimi. Ale na przestrzeni lat widać jednak, że zmiany są znaczące. Przykładem będzie chociażby średzki Stary Rynek, który przeszedł gruntowną metamorfozę kilka lat temu, kiedy wymieniono całą jego nawierzchnię zmieniono układ zieleni, przybyły dwie figury i fontanna, a zdemontowany pomnik 700-lecia miasta został przeniesiony w inne miejsce. 
Nie ma raczej wątpliwości, że przez najbliższe dziesiątki lat Stary Rynek nie będzie się zmieniać, choć z drugiej strony to wróżenie z fusów, skoro kolejne pokolenia, być może, będą chciały zostawić w tym miejscu swój ślad i przebudują rynek i przylegające ulice według nowych zasad i tendencji. Gdyby patrzeć na obecne trendy, można sobie wyobrazić starówkę z bardzo ograniczoną liczbą samochodów, za to z mnóstwem zieleni i ciągów pieszo – rowerowych. Dla mnie to miasto marzeń. 
Dziś na starówce pojawiają się powoli nowe nasadzenia. To wcale nie taki jasny i oczywisty krok. Kilkanaście lat temu, kiedy przymierzano się do modernizacji Starego Rynku sam pisałem, że wyobrażam go sobie jako plac bez zieleni, bo rynek powinien być po prostu placem. Dzisiaj z pewną przykrością przypominam sobie moje ówczesne stanowisko. Bez wątpienia warto przyglądać się innym miastom, szczególnie tym, które uważamy za wzorcowe i podglądać, co robią ciekawego, aby ich centra stawały się miejscach przyjaznymi ludziom, gdzie naprawdę chce się przychodzić, spacerować, zaglądać do kawiarni i restauracji oraz małych sklepów, gdzie mieszkańcy zatrzymują się i chętnie ze sobą rozmawiają. Bo przecież nasze życie społeczne kwitnie na deptakach i chodnikach, a nie na ulicach, gdy siedzimy w samochodach. 
Zbigniew Król
zbigniew.krol@gazetasredzka.pl