- Wolimy, aby droga pozostała taka jaka jest, niż aby gmina zabrała nam część naszych ogrodów i puściła tędy duży ruch samochodów - mówią mieszkańcy ulicy Ogrodowej w Zaniemyślu. Protestują przeciwko projektowi, który został przez Urząd Gminy złożony w starostwie
Wójt gminy Zaniemyśl Justyna Dąbrowska, po uzyskaniu pozwolenia na budowę, chciałaby starać się o środki zewnętrzne na inwestycję. Ale zaznacza też, że projekt nie musi być ostateczny.

Projekt do kosza 
Przedstawiciele mieszkańców ul. Ogrodowej spotkali się z nami we wtorek, ale o zablokowanie inwestycji w obecnym kształcie walczą od dłuższego czasu. Historia inwestycji ma kilka lat, a na łamach "Gazety Średzkiej" pisaliśmy o niej kilka razy. 
Ulica Ogrodowa to odcinek prowadzący od ulicy Poznańskiej, dokładnie naprzeciwko stacji Powiatowej Kolei Wąskotorowej, do ulicy Śremskiej, niedaleko skrzyżowania tej ostatniej z ul. Plażową. Ulica jest drogą gruntową, bardzo spokojną, znajdującą się w bezpośrednim sąsiedztwie lasu i byłego cmentarza ewangelickiego. 
Projekt budowy drogi był już gotowy w 2019 roku. To wtedy ówczesny wójt Krzysztof Urbas ustalił na spotkaniu z mieszkańcami, że część jezdna będzie miała 6 m szerokości, do tego chodnik o szerokości 2 m, na ulicy powstaną trzy progi zwalniające i wprowadzone zostanie ograniczenie prędkości do 30 km/h. Na skrzyżowaniu ulicy Ogrodowej ze Śremską miało stanąć lustro, aby polepszyć fatalną w tym miejscu widoczność. Wójt Urbas podczas spotkania z mieszkańcami zaznaczał, że droga nie ma być formą obwodnicy, choć trzeba się spodziewać, że znajdą się kierowcy, którzy spróbują tak tę drogę wykorzystywać. 
Rok później projekt drogi na ul. Ogrodowej był już nieaktualny. Otóż niespodziewanie dla gminy, Wojewódzki Konserwator Zabytków w Poznaniu wpisał teren cmentarza ewangelickiego do rejestru zabytków. I choć wójt odwołał się od tej decyzji do ministerstwa, minister przyznał rację konserwatorowi. Z punktu widzenia inwestycji było to bardzo istotne, gdyż projekt przewidywał wejście z drogą na teren cmentarza na głębokość 2 - 3 m. Po decyzji konserwatora stało się to niemożliwe.

Zaskakujący projekt z wywłaszczeniami 
Gmina zdecydowała się przygotować nowy projekt. Jak się okazało, dla mieszkańców jest on absolutnie nie do przyjęcia. Dlaczego?
- Jesteśmy za budową drogi, ale nie w projektowanym charakterze. Dowiedzieliśmy się, że w nowym projekcie część właścicieli zostanie wywłaszczona. Moja mama, która mieszka przy samym skrzyżowaniu ulicy Ogrodowej z Śremską ma mieć przesunięty płot i straci 46 m kw. To oznacza zniszczenie posesji, wycinkę drzew, które są tutaj od wielu lat - mówi Michał Koniarek, który pokazuje, jak zostanie ucięta działka z domem jego mamy, jeśli gmina zrealizuje swoje plany.
Co ciekawe, kilka lat temu, to właśnie Maria Koniarek zbierała podpisy pod petycją o budowę drogi. – Chciałam, aby mieszkańcy przestali wreszcie chodzić w błocie. Wójt Krzysztof Urbas przystał na naszą propozycję i zaczęły się prace projektowe, które były korygowane po naszych głosach. Plan był taki, aby zabrać nieco terenu z cmentarza i wybudować drogę o szerokości 6 m – opowiada Maria Koniarek. Ale całe plany zaakceptowane przez mieszkańców pokrzyżowała decyzja konserwatora zabytków.
Tamten projekt wylądował więc w koszu. Za czasów wójt Justyny Dąbrowskiej zlecono prace nad nowym projektem. – Obiecywano nam, że o wszystkim będziemy informowani. Tymczasem nikt z nami nie rozmawiał, nikt nie przyjechał. Żyjemy w małej miejscowości, tutaj każdy każdego zna. Znamy przecież panią wójt, bo jest stąd. Tym bardziej mamy żal, że projekt dotyczący wywłaszczeń z naszej własności nie został z nami w ogóle omówiony – mówi Michał Koniarek.
Inwestycja miałaby być realizowana na podstawie specustawy, co znacznie upraszcza proces inwestycyjny, ale nie daje też pełnego głosu mieszkańcom, którzy twierdzą, że o tym, jak wygląda projekt przewidujący wywłóczenia, dowiedzieli się, kiedy był on już gotowy.
- Przez cały czas byliśmy za drogą, ale nie taką, która odbiera nam naszą własność. W przygotowanej petycji domagamy się, aby projekt budowy drogi na ul. Ogrodowej został zmieniony i nie przewidywał zabrania ani naszych gruntów, ani gruntu cmentarza – opowiada Michał Koniarek. 
Mieszkańcy domagają się, aby droga zachowała swój spokojny, spacerowy charakter, aby była tutaj po prostu pieszo-jezdnia z pierwszeństwem osób pieszych. – To powinna być trasa spacerowa, przedłużenie ulicy Plażowej. Tutaj aż się prosi, aby raczej budować promenadę w kierunku alei grabowej, a nie betonować szeroką ulicę i odbierać ludziom własność - mówi jedna z mieszkanek, która zaznacza, że dzisiaj ulica jest bezpieczną drogą dla dzieci idących do szkoły ze Zwoli. 
Mieszkańcy, z którymi rozmawialiśmy mają żal do wójt Justyny Dąbrowskiej, że z nimi nie rozmawia. – Chciałem się umówić z panią wójt, ale po ponad dwóch tygodniach od złożenia prośby dowiedziałem się, że nie spotka się ze mną, bo nie jestem stroną. Posesja należy bowiem do mojej mamy. Przecież znamy się wszyscy. Moim zdaniem, zabrakło pani wójt empatii, a może doświadczenia – dodaje Michał Koniarek. 
Kilka dni temu na ulicę Ogrodową przyjechała grupa radnych. – Powiedzieli nam, że byli za inwestycją, ale dzisiaj czują się wprowadzeni w błąd, gdyż nic nie wiedzieli o planie wywłaszczeń – opowiadają nam mieszkańcy.

Wójt: Sprawa nie jest ostateczna 
Wójt Zaniemyśla Justyna Dąbrowska podczas rozmowy ze "Średzką" kilka razy zaznaczyła, że obecny projekt to wynik wielu konsultacji z mieszkańcami, ich próśb i wniosków. Dodaje też, że sprawa nie jest ostateczna, choć gmina złożyła już projekt do Wydziału Budownictwa w Starostwie Powiatowym w Środzie i stara się o pozwolenie na budowę. 
Gmina Zaniemyśl chce się pozyskać środki zewnętrzne na inwestycję, bo ze środków własnych budowa jest niemożliwa. Jeśli zostanie ogłoszony nabór do kolejnej edycji Polskiego Ładu, gmina złoży do niego wniosek, a jak się nie uda, to na inne programy. - Przygotowując się do składania wniosku zależało nam, aby projekt był taki, który będzie miał szanse na dobre punktowanie i środki. Spełnienie określonych standardów było więc koniecznością - wyjaśnia wójt Justyn Dąbrowska.
- Sprawa nie jest ostateczna i oczywiście możemy dalej rozmawiać z projektantem i mieszkańcami. Ale oznacza to kolejne duże koszty, a przecież budowa tej drogi nie raz była już uzgadniana - dodaje. Mówi też, że sprawa była omawiana przez radnych, natomiast same wywłaszczenia od mieszkańców nie są duże, bo sięgają w największym przypadku 46 m kw., a w najmniejszym 12 m kw. Więcej terenów gmina chce uzyskać od Lasów Państwowych. 
Zdaniem wójt Zaniemyśla, problem pojawił się w momencie wpisania byłego cmentarza do rejestru zabytków. - W tym momencie zabrakło miejsca na budowę drogi w uzgodnionym wcześniej kształcie. Dlatego projektant założył wejście z inwestycją w grunty prywatne. Nie oznacza to, że na ul. Ogrodowej mają jeździć tiry, bo w planie jest tam budowa trzech progów zwalniających i możliwość zakazu dla pojazdów powyżej 12 ton - mówi. 

Były wójt: Nigdy nie było mowy o wywłaszczeniach 
Krzysztof Urbas, były wójt Zaniemyśla mówi, że nigdy w jego planach nie było tematu wywłaszczenia mieszkańców z należącego do nich gruntu. - Na pewno nie tędy droga. Trzeba rozmawiać z mieszkańcami i szukać złotego środka, czyli rozwiązania, które dla wszystkich będzie do zaakceptowania - mówi. 
Były wójt przypomina, że rzeczywiście gmina planowała wybudować na ul. Ogrodowej drogę o szerokości 6 m i chodnika od strony posesji o szerokości 2 m. Plan przewidywał częściowe wykorzystanie gruntu starego cmentarza ewangelickiego oraz terenu należącego do Lasów Państwowych. - Wtedy szczególnie sprzeciwiał się jeden z mieszkańców, a pewne osoby zwróciły uwagę na teren po cmentarzu ewangelickim, który należy do gminy Zaniemyśl. Konserwator zabytków wpisał teren do rejestru zabytków i sprawa budowy drogi w przygotowanym planie stała się problemem - dodaje Krzysztof Urbas. 
Były wójt mówi także, że miał zamiar wystąpić do konserwatora i dalej starać się uzyskać zgodę na inwestycję. - Byłem gotowy na powołanie wspólnej komisji, aby sprawdzić, czy w tym miejscu są groby i ewentualnie je przenieść. Ale w tamtym czasie rezygnowałem z urzędu i sprawa dalej nie została pociągnięta - mówi. 
Mieszkańcy zapowiadają, że będą walczyć, aby droga w obecnie proponowanym kształcie nie powstała. – Taka inwestycja zniszczy nam życie. Nie zgodzimy się na to – mówią.
Zbigniew Król