Na ostatniej sesji Rady Powiatu radna Małgorzata Fertała szeroko wypowiadała się o dotacjach, jakie Polonia Środa otrzymała od powiatu średzkiego na zadanie szkolenia zawodników. Padły poważne zarzuty oparte niemalże o pewność radnej, że pieniądze nie zostały wykorzystane zgodnie z projektem, co oczywiście byłoby złamaniem prawa
Tygodniowy komentarz zaczynam od sprawy, o której w tym tygodniu w „Średzkiej” nie piszemy. Dotacja dla Polonii dotyczy roku 2018, czyli czasów stosunkowo odległych. Na podstawie posiadanych dokumentów, radna zwraca uwagę na szereg rzeczy, które w jej opinii podważają realność wykonania projektu. 
Aby zachować obiektywizm, zdecydowaliśmy się nie opisywać tej sprawy w dzisiejszym wydaniu, gdyż nie może się do niej odnieść były prezes, a obecnie pełnomocnik zarządu Polonii Środa Rafał Ratajczak. Nie ma go obecnie w Środzie, bo pojechał do Kataru na mecz Polska – Argentyna. Będziemy go o to pytać po jego powrocie.
Tymczasem sama sesja Rady Powiatu trwała krótko, bo niespełna 3 godziny, choć przecież nie brakowało zagadnień, które mogłyby wywołać długie spory i dyskusje. Przypomnę, że czasami radzie prawie tyle czasu zajmowało ustalenie porządku obrad. Tym razem na sali nie było radnego Marcina Bednarza. Pytań, uwag i sporów było mniej. 
Podczas obrad radni musieli podjąć decyzję dotyczącą zatrudnienia w spółce powiatowej jednego z radnych – Jacka Gabały. Rada musiała wyrazić zgodę na jego zwolnienie. Takie jest prawo. Radny jest chroniony przez swego rodzaju immunitet. Gdyby jego pracodawca chciał go zwolnić, a zachodziłoby podejrzenie, że zwolnienie ma związek z pełnionym przez niego mandatem radnego, rada mogłaby zablokować decyzję pracodawcy. Wyjątkiem są zwolnienia grupowe w firmach powyżej 20 pracowników.
W tej sytuacji orzeczono, że zwolnienie radnego nie ma związku z pełnionym mandatem. Choć przecież można byłoby się doszukiwać, że jest inaczej. Bo przecież rada zdecydowała o likwidacji części spółki, w której pracuje właśnie radny działający w opozycji do starosty. I konsekwencją tamtej decyzji rady był wniosek prezesa o zwolnienie z pracy radnego.
W dzisiejszym wydaniu „Średzkiej” piszemy o zainteresowaniu holenderskiej firmy budową biometanowni w gminie Środa. Z naszych informacji wynika, że choć firma sonduje możliwość inwestycji, droga do takiej budowy jest długa i pełna wątpliwości. W przypadku takich inwestycji, należy liczyć się z długimi procedurami, ewentualnymi protestami i innymi kłopotami. W powiecie średzkim przedsiębiorcy już od wielu lat starają się o budowę biogazowi. I choć wydaje się, że to nie tylko naturalny, ale i bardzo potrzebny sposób pozyskiwania energii, do tej pory na naszym terenie takiego zakładu nie udało się wybudować. 
Zbigniew Król
zbigniew.krol@gazetasredzka.pl