Przez ręce Romualda Cichowlasa przeszły już setki telewizorów i niejedno radio. Przez wiele lat jego zakład naprawczy sprzętu RTV mieścił się przy ul. 20 Października w Środzie. Niespełna dwa miesiące temu swoją firmę przeniósł na ul. Dojazd, która mieści się tuż obok zakładów Polipaku przy ul. Harcerskiej. „Gazecie Średzkiej” opowiedział o swojej pasji do elektroniki, początkach działalności i miłości do motocykli
Romualda Cichowlasa odwiedzamy w jego nowym zakładzie przy ul. Dojazd w Środzie. W pomieszczeniu, gdzie na co dzień pracuje, rozstawionych jest kilkanaście telewizorów, na półkach porozkładane są radia. Przy sporym biurku oświetlonym niewielką lampą zasiada nasz rozmówca, który właśnie kończy naprawdę kolejnego telewizora. Na samym początku rozmowy dowiadujemy się, że elektronika w latach młodości pana Romualda była przede wszystkim jego pasją. Choć i dzisiaj wygląda na takiego szczęśliwca, który kocha swoją pracę.
- Od mojego taty Jana przejąłem czasopisma dotyczące elektroniki. Sporo czytałem, w końcu zacząłem tworzyć własne, małe konstrukcje. Były klaskacze na dźwięk, tworzyłem odbiorniki zdalnego sterowania. Gdy w szkole były do domu zadawane prace techniczne, to zawsze wykonywałem je z akcentem elektronicznym. Konstruowałem nawet małe radyjka, udało mi się zbudować gramofon – wspomina z sentymentem Romuald Cichowlas.
Gdy trafił do wojska, służył w Jednostce Obrony Wybrzeża w Lęborku. Wówczas średzianin dostał się do grupy remontującej radiostacje. Tam w wolnym czasie konstruował wraz z kolegami odbiorniki radiowe. Po odbyciu służby pracował w Zakładach Naprawczych Taboru Kolejowego w Poznaniu, a później w Państwowym Ośrodku Maszynowym w Środzie. Elektronika towarzyszyła panu Romualdowi w zasadzie przez cały czas. 
W kwietniu 1991 roku postanowił założyć firmę, która po dziś specjalizuje się w naprawie sprzętu RTV. Przez wszystkie lata swojej pracy miał do czynienia z wieloma usterkami, ale również ogromnym przeskokiem technologicznym – z telewizorów kineskopowych na nowoczesne, płaskie ekrany, które są w większości domów. – Dzisiaj komputer pomaga często zlokalizować usterkę, trzeba się mniej nagimnastykować niż kiedyś. W telewizorach kineskopowych na odszukanie problemu schodziło więcej czasu. Ale wówczas też była większa satysfakcja z naprawionej usterki – przyznaje z uśmiechem Romuald Cichowlas.
Choć zasada działania odbiornika się nie zmieniła, to znacznie zmieniła się konstrukcja. Nasz rozmówca przyznaje, że aby poznać nieco bardziej działanie nowoczesnych telewizorów – jeździł na szkolenia do Koszalina. Stare telewizory w stosunku do tych, jakie kupujemy aktualnie zmieniły się, czasami na gorsze. – Nowoczesne sprzęty są znacznie bardziej narażone na pęknięcia, nie są elastyczne. To wpływa na wytrzymałość urządzenia. Prywatnie doceniam konstrukcje Samsunga. Te urządzenia są cały czas udoskonalane i naprawdę trzymają poziom – mówi Romuald Cichowlas.
Średzianin przyznaje, że cały czas ma sporo pracy i warsztat pełen sprzętu do naprawy. – Przychodzi taka koniunktura, że klienci przestają kupować odbiorniki i zaczynają je naprawiać. Później jest mały zastój i znowu pojawia się kolejka do naprawy. To już wynika z natury – słyszymy.
Na półkach w zakładzie pana Romualda można znaleźć niejedno radio, a co ciekawe klienci do dzisiaj przybywają, aby naprawiać magnetowidy, które cechują się dużą wytrzymałością i są przekazywane z pokolenia na pokolenie. A co z dostępnością części? Okazuje się, że są one łatwe do zdobycia – zarówno do starszych, jak i nowszych urządzeń. Pan Romuald od lat korzysta z wrocławskiej hurtowni Tomelektron.
Na zakończenie rozmowy Romuald Cichowlas z dumą pokazuje cztery radia z lat przed- i powojennych, które otrzymał od swoich klientów. Dwa udało się już uruchomić. Prywatnie pan Romuald jest miłośnikiem motocykli. Jeździ od 1976 roku, obecnie posiada trzykołowy motocykl marki Honda Gold Wing, który określa jako spełnienie swoich marzeń. Najbardziej lubi podróżować ze swoją małżonką.
Krzysztof Kubiak