Patrząc na to zestawienie, zadaję sobie jednak pytanie o naszą, mieszkańców, perspektywę. Jak zmieniają się nasze oczekiwania? Jeszcze dekadę czy dwie temu, sam fakt wylania asfaltu na gruntowej drodze był powodem do sąsiedzkiego świętowania. Dziś równa nawierzchnia, chodnik z kostki i oświetlenie LED to po prostu normalność. To standard, którego wymagamy, płacąc podatki. Choć przecież tak wielu mieszkańców ciągle czeka na nowe drogi, szczególnie na nowych osiedlach.
Co więc dziś rozpala nasze emocje? Wydaje się, że po zaspokojeniu głodu infrastrukturalnego, nasz apetyt rośnie w kierunku jakości życia. Chcemy miasta, w którym nie tylko dobrze się jeździ, ale w którym chce się być. Dlatego z taką uwagą śledzimy losy parku linowego w Łazienkach, który ma być gotowy już na Dzień Dziecka. To nie jest „tylko” plac zabaw, to obietnica dobrego czasu spędzonego z rodziną. Dlatego tak ważna jest budowa żłobka przy Dąbrowskiego czy wizja nowej szkoły na Strzeleckiej – bo to inwestycja w nasz najcenniejszy zasób - w dzieci.
Mamy oczywiście swoje małe, prywatne rankingi potrzeb. Dla jednych najważniejsza będzie lampa solarna przy posesji, dla innych bezpieczne przejście dla pieszych. I to jest zrozumiałe. Ale jako społeczność potrzebujemy też symboli i miejsc, które budują tożsamość. Ja, patrząc na plany na 2026 rok, czekam na pewno na finał budowy lodowiska, które ma być gotowe pod koniec roku. To będzie nowa jakość zimą w naszym mieście. Ale czekam też na coś mniej namacalnego, a jednak kluczowego – na projekt rewitalizacji budynku przy 17 Września pod przyszłe muzeum. Środa zasługuje na nowoczesną placówkę kultury, która opowie naszą historię. To są te momenty, kiedy wychodzimy poza schemat „chodnik-latarnia-asfalt” i zaczynamy myśleć o duszy miasta.
A na co wy czekacie?
Zbigniew Król
zbigniew.krol@gazetasredzka.pl
