Bartek Matela urodził się w Środzie, od najmłodszych lat związany jest z Pigłowicami, gdzie mieszka od ósmego roku życia. Wcześniej przez pewien czas mieszkał w Mądrych. To właśnie te niewielkie miejscowości ukształtowały jego codzienność i podejście do życia. Dziś, jako absolwent średzkiego liceum, zamyka ważny etap i przygotowuje się na kolejne wyzwania. Niedawno skończył egzaminy maturalne. Jego edukacyjna droga była bardzo konsekwentna. Uczęszczał do Szkoły Podstawowej w Pigłowicach, a następnie kontynuował naukę w liceum w Środzie Wielkopolskiej. Już na wczesnym etapie dużą rolę odegrała u niego historia, która szybko stała się jego ulubionym przedmiotem. – Najlepiej wspominam moją nauczycielkę historii z podstawówki panią Żanetę Kusik-Wełnicką. To głównie dzięki niej zdecydowałem się później na profil humanistyczny – mówi Bartek Matela.
Czasy licealne wspomina jako wyjątkowo ważny i dobry okres w swoim życiu. To nie tylko nauka, ale też relacje, doświadczenia i codzienne sytuacje, które budowały jego charakter. - To był chyba najlepszy okres w moim dotychczasowym życiu – przyznaje. Tegoroczna matura była dla niego wyzwaniem, choć - jak sam podkreśla - podszedł do niej z dużym spokojem. Wybrał rozszerzenie z języka angielskiego oraz historii, do której przygotowywał się szczególnie sumiennie. Przez cztery lata uczył się systematycznie, a bezpośrednio przed egzaminem poświęcił kilkadziesiąt godzin na intensywne powtórki. – Ten wysiłek się opłacił, bo matura poszła mi lepiej niż próbne egzaminy – zaznacza.
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów jego szkolnej historii była stuprocentowa frekwencja przez całe cztery lata nauki, za co otrzymał nagrodę „Tytan Pracy” fundowaną przez Pawła Wullerta, zastępcę burmistrza Środy i wieloletniego samorządowca. Początkowo nie był to jego cel. Wszystko zaczęło się od przypadku, a później przerodziło się w wyzwanie. - Na początku nawet nie wiedziałem, że istnieje taka nagroda. Dopiero później, trochę przez zakład z dziewczyną, postanowiłem wytrwać do końca – opowiada. Mimo choroby i trudniejszych momentów nie opuścił ani jednego dnia zajęć, co ostatecznie zaowocowało zdobyciem wyróżnienia „Tytan Pracy”.
Poza nauką angażował się również w życie szkoły. Przez trzy lata działał jako dźwiękowiec w czasie szkolnych wydarzeń, współpracując ze swoim kolegą. Była to dla niego okazja do zdobycia praktycznych umiejętności i poznania szkoły „od kulis”. Brał także udział w konkursach historycznych. Ważną częścią jego życia przez wiele lat był sport. Przez 12 lat trenował karate pod okiem Izabeli Harłożyńskiej, zaczynając jeszcze jako dziecko. Zdobył brązowy pas oraz uprawnienia sędziego licencjonowanego, a w pewnym okresie odnosił także sukcesy na szczeblu ogólnopolskim. Ze względu na naukę i przygotowania do matury, ograniczył treningi, skupiając się głównie na siłowni i bieganiu.
Jego przyszłość jest jasno określona i związana z wojskiem. Złożył już dokumenty na Akademię Wojsk Lądowych we Wrocławiu i konsekwentnie dąży do realizacji tego celu. – Chciałbym służyć w Wojskach Lądowych, najlepiej w jednostce rozpoznania – mówi. Jak podkreśla, zainteresowanie wojskiem pojawiło się u niego już w szkole podstawowej, m.in. dzięki rodzinie i możliwości poznania tego środowiska z bliska.
Bartek nie ukrywa, że duże znaczenie w jego życiu mają najbliżsi. To oni wspierali go na każdym etapie edukacji i codziennych wyzwań. Szczególne podziękowania kieruje do rodziców oraz swojej dziewczyny Karoliny. – To dzięki niej i naszemu zakładowi miałem motywację, żeby wytrwać i zdobyć tytuł Tytana Pracy – śmieje się.
Dziś stoi u progu dorosłości, z jasno określonym celem i doświadczeniami, które pokazują jego konsekwencję. Przed nim nowy etap – tym razem już nie szkolny, a zawodowy, w którym chce sprawdzić się w służbie dla kraju.
