Pochodzi z Kazachstanu, urodził się w Kokszetau. Do Polski przyjechał w 2021 roku wraz z rodziną jako repatriant. – Trafiłem tu dzięki mojej mamie, która chciała przenieść się do Polski – mówi. Nowe życie rozpoczął w Jarosławcu, gdzie ukończył szkołę podstawową. To właśnie tam przeżył jeden ze swoich pierwszych małych sukcesów. – Najbardziej wspominam moment, kiedy wygrałem szkolny turniej w ping-ponga – przyznaje.

 

Dziś jest uczniem technikum ekonomicznego. Początkowo planował naukę na kierunku technik informatyk, jednak nie udało mu się dostać do wymarzonej klasy. – Chciałem iść na technika informatyka, ale niestety się nie dostałem. Podoba mi się jednak ten kierunek, ponieważ jest podobny – podkreśla. Z informatyką nadal wiąże swoją przyszłość. Przyznaje, że chciałby w przyszłości pracować przy komputerze, choć konkretnej drogi zawodowej jeszcze nie ma w pełni sprecyzowanej.

 

Sport w jego życiu pojawił się zupełnie naturalnie. – Wszystko zaczęło się od zabawy z kolegami na podwórku. Później mama mojego kolegi zapytała mnie, czy chciałbym trenować lekkoatletykę. Zgodziłem się, ponieważ biegałem dość szybko. Od tamtej pory sport stał się ważną częścią mojego życia – opowiada. Początkowo była to po prostu aktywność i sposób na spędzanie czasu. Z czasem treningi stały się systematyczne, a ambicje coraz większe.

 

Dziś trenuje sześć razy w tygodniu, po około dwie godziny dziennie. Niedziela jest jedynym dniem odpoczynku. Specjalizuje się w biegu na 110 metrów przez płotki. To konkurencja wymagająca nie tylko szybkości, ale i precyzji technicznej oraz koncentracji. – Patrząc na moje rekordy życiowe mam motywację, żeby stać się lepszym i zrobić minimum. Moim zdaniem jest to możliwe – mówi z przekonaniem. W najbliższym czasie kluczowe będą dla niego starty w mistrzostwach Polski w Lublinie. W swojej dyscyplinie chce osiągnąć minimum na mistrzostwa świata, a jego największym sportowym marzeniem jest medal mistrzostw Europy.

 

Nie ukrywa jednak, że łączenie sportu z nauką bywa wymagające. – Są takie dni, gdy lekcje kończą mi się o 16:10, a trening mam o 16:00, ale daję sobie radę. To nie jest taki duży problem – mówi. Organizacja czasu i konsekwencja to dziś jego codzienność. Młodym ludziom zdecydowanie poleca lekkoatletykę. – Warto trenować, kiedy jest się zdrowym i młodym. Może się okazać, że ma się duży potencjał, którego na początku nie widać – podkreśla. Sam jest przykładem, że wszystko może zacząć się od zwykłej zabawy na podwórku. W wolnym czasie lubi grać w gry komputerowe, jeździć na rowerze i grać w koszykówkę. Choć sport zajmuje w jego życiu bardzo dużo miejsca, patrzy w przyszłość spokojnie. – Nie wiem, czy całe życie zwiążę ze sportem. Zobaczymy z czasem – mówi, skupiając się przede wszystkim na najbliższych startach i codziennej pracy.