– Zauważyłem, że niekiedy trzeba szukać kosza, żeby coś wyrzucić. Ludzie coraz częściej sprzątają po swoich pupilach, ale czasem zwyczajnie nie mają gdzie wyrzucić odpadów. Ostatnio zauważyłem to na ul. Olimpijskiej – mówi mieszkaniec, który zgłosił się do „Średzkiej”.
Za rozstawianie i utrzymanie koszy w mieście odpowiada Zakład Gospodarki Komunalnej. Jak wyjaśnia Jakub Litke z ZGK, decyzje dotyczące lokalizacji nowych koszy podejmowane są indywidualnie, w zależności od charakteru danego miejsca. Pod uwagę brane są m.in. inne znajdujące się w okolicy pojemniki związane z działalnością gospodarczą czy zabudową mieszkalną.
– Zależy to od kilku czynników, m.in. odległości od następnego kosza. Staramy się również nie ustawiać koszy w pobliżu sklepów czy punktów gastronomicznych lub innych miejscach (np. przy cmentarzu, przy garażach), gdzie istnieje ryzyko, że wrzucane będą odpady inne niż odpady jednorazowe powstające poza gospodarstwem domowym, którym to kosze uliczne są co do zasady dedykowane – mówi Jakub Litke.
Niestety, problem nadużywania miejskich koszy wciąż jest duży. Do pojemników trafiają często odpady z gospodarstw domowych, a wokół koszy nierzadko tworzy się bałagan. Pracownicy ZGK mogliby napisać książkę o tym, co potrafią znaleźć w koszach lub w ich otoczeniu. Mimo to kosze są systematycznie opróżniane i porządkowane.
KK
