Kwestia przyznawania dotacji z gminnego programu ochrony zabytków na prace w obiektach prywatnych, takich jak kamienice na Starym Rynku, budzi spore emocje. Warto zastanowić się nad szerszym kontekstem estetyki i reprezentacyjności miasta
Nie chciałbym, aby ktoś mi zarzucił, że walczę o coś dla siebie, bo mieszkam przy Starym Rynku. Nie walczę, bo sam robię wszystko z własnych środków. Pytanie dotyczące pomocy gminy w rewitalizacji zabytkowych kamienic na średzkiej starówce wydaje mi się zasadne i warto o tym rozmawiać.
Kluczowa nie jest według mnie kwestia własności wnętrza budynku, ale to, jak prezentuje się on z zewnątrz. Kamieniczka na starówce wizualnie jest nasza, świadczy nie tylko o jej właścicielu, ale w dużej mierze o nas, jako o lokalnej wspólnocie i samorządzie. Dlatego może warto się zastanawiać, czy gmina powinna wspierać takie modernizacje choćby w niewielkim procencie, aby zachęcać właścicieli do dbania o elewacje i dachy. To, czy ktoś w środku ma luksusy, czy skromne warunki, jest sprawą prywatną, ale odnowiona fasada wystawia świadectwo całej gminie i jej gospodarzowi. A przecież odnawianie zabytkowych obiektów wiąże się z ogromnym wysiłkiem, dużo wyższym niż w nowszych budynkach. Obecnie środki gminne na prace konserwatorskie wydajemy w zasadzie tylko na kościoły. Nie ma wątpliwości, że są to z punktu widzenia historii i wizerunku miasta obiekty najważniejsze, ale nie jedyne.
Musi nam zależeć, aby starówka była jak najbardziej atrakcyjna. Starówka jako reprezentacyjna część miasta musi wyglądać nienagannie, bo to ona robi największe wrażenie na przyjezdnych.
Jako pozytywny kierunek należy wymienić już podjęte przez gminę działania, takie jak znaczne obniżenie opłat za zajęcie pasa drogowego pod rusztowania czy ogródki gastronomiczne. Chcemy, żeby ruch był w centrum, żeby rynek nie stał się pustynią. A zatem warto myśleć o inicjatywach, które mobilizują właścicieli do dbania o wspólną przestrzeń historyczną.
