Spójrzmy na Kijewo. Budowa nowej drogi z wiaduktem nad linią kolejową jest planowana jako faktyczny ciąg dalszy wschodniej obwodnicy miasta, niezbędnej do rozładowania ruchu. Burmistrz Piotr Mieloch otwarcie przyznaje, że bez nowych rozwiązań sytuacja komunikacyjna pogorszy się, zwłaszcza w obliczu planowanej budowy węzła z trasy S11.
Niestety, ta inwestycja, choć konieczna, uderza bezpośrednio w rolników, którzy obawiają się kolejnych wywłaszczeń. To jest ta trudna strona rozwoju – strategiczna wizja rozwoju całego miasta kładzie na szali indywidualne interesy właścicieli gruntów, którzy muszą mierzyć się z wizją utraty ziemi. Taka kontrowersja dowodzi, że każdą, nawet najbardziej potrzebną inwestycję, można i trzeba rozpatrywać z różnych perspektyw.
Druga kwestia to obraz nędzy na ulicy Sosnowej. Po większych opadach droga wewnętrzna zamienia się w teren zagrażający bezpieczeństwu. Mieszkańcy, w tym starsi i młode mamy, brodzą w błocie i dziurach tak gigantycznych, że kurier odmówił wjazdu, argumentując ryzykiem uszkodzenia pojazdu. Mieszkańcy słusznie pytają, czy w przypadku zagrożenia życia karetka również odmówi dojazdu.
To nie jest droga gminna, a wewnętrzna, stanowiąca własność poszczególnych właścicieli mieszkań. Gmina w obecnej sytuacji skupia się na budowie dróg będących jej własnością, co jest jej obowiązkiem.
Sedno problemu leży w niektórych deweloperach. Burmistrz Piotr Mieloch trafnie wskazuje, że deweloperzy sprzedają mieszkania, nie realizując pełnej infrastruktury drogowej. Gmina nie chce przejmować dróg bez kanalizacji sanitarnej, deszczowej, oświetlenia i nawierzchni, ponieważ koszt budowy tej infrastruktury od zera natychmiast dociążyłby samorząd do tego stopnia, że niemożliwa byłaby realizacja innych kluczowych zadań, np. w oświacie czy rekreacji.
Zbigniew Król
zbigniew.krol@gazetasredzka.pl
