Eryk pochodzi z Witowa. W rozmowie ze „Średzką” opowiada, że muzyka od zawsze była obecna w jego domu i rodzinie. – Wychowywałem się wśród muzyki. Moi rodzice prowadzili zespół, podobnie jak babcia, wujek i mój tata. Nawet dziadek grał w zespole – mówi Eryk. – Dziś sam z bratem mam zespół muzyczny, z którym gramy na różnych imprezach, ale można mnie również zobaczyć na scenie z zespołem folklorystycznym Tośtoki z Pięczkowa, gdzie gram na klarnecie. Zawsze szybko się uczyłem nowych rzeczy, dlatego jestem samoukiem. W dzieciństwie krótko chodziłem na kółko muzyczne, a później już sam rozwijałem swoje umiejętności. Gram na saksofonie, klawiszach, klarnecie, perkusji i akordeonie – te instrumenty nie są mi obce – dodaje z uśmiechem.

 

Młody artysta przyznaje, że szczególnie lubi muzykę taneczną – disco polo i biesiadną, ale sięga również po repertuar ludowy i góralski. – Każdy gatunek, który daje ludziom radość i pozwala się dobrze bawić, jest dla mnie bliski – mówi.

 

Pomysł na udział w programie telewizyjnym dojrzewał długo. Do występu namawiali go znajomi, którzy wielokrotnie powtarzali, że powinien pokazać swój talent szerszej publiczności. – Gdy zobaczyłem informację o castingu, postanowiłem spróbować. 12 kwietnia z samego rana pojechałem do Warszawy i wpisałem się na listę. Byłem już setną osobą! Z rozmów dowiedziałem się, że przyszło około 350 osób. Musiałem przygotować dwie polskie piosenki. Zaśpiewałem utwór Zbigniewa Wodeckiego „Lubię wracać tam, gdzie byłem”. Po przesłuchaniu podziękowano mi i kazano czekać na odpowiedź. Wiem, że niektórzy czekali nawet rok, więc nie nastawiałem się na nic – wspomina Eryk.

 

Odpowiedź przyszła po blisko pół roku – we wrześniu. Eryk zakwalifikował się do programu i musiał przygotować aż siedem utworów. Nagranie odbyło się 30 września w Warszawie. – To było ogromne przeżycie. Niecodziennie śpiewa się przed takimi osobistościami jak Natalia Kukulska czy Halina Frąckowiak. Cały dzień nagrań był pełen emocji – stresu, niepewności, ale też radości i ekscytacji. Dla mnie to niezapomniane doświadczenie – mówi.

Repertuar Jarosława Kukulskiego okazał się niełatwym wyzwaniem. – Z siedmiu piosenek tylko jedna, „Życia mała garść”, była utworem męskim. Reszta to piosenki damskie, więc musiałem dopasować tonacje, co wcale nie było proste. Ale ćwiczyłem, ćwiczyłem i ostatecznie byłem gotowy zaśpiewać każdą z nich – wspomina Eryk.

 

Emisja odcinka odbyła się w minioną niedzielę. Występ Eryka spotkał się z bardzo ciepłym przyjęciem, a młody wokalista otrzymał dziesiątki wiadomości z gratulacjami i słowami wsparcia. – To było niesamowite uczucie. Ludzie pisali, że trzymali za mnie kciuki, że są dumni. Każde takie słowo daje ogromną motywację i energię do dalszego działania – przyznaje.

 

Eryk podkreśla, że jego pasja nie byłaby możliwa bez wsparcia rodziny. – W dużym stopniu zawdzięczam swoje osiągnięcia rodzicom. Wspierają mnie od początku, motywują w gorszych chwilach i cieszą się z każdego sukcesu. Dzięki nim mam siłę, żeby dalej się rozwijać – mówi z wdzięcznością.

 

Jakie ma plany na przyszłość? – Na pewno nie chcę się zatrzymywać. 27 listopada skończę 17 lat, więc mam jeszcze przed sobą wiele możliwości. Na razie czekam, aż emocje po programie opadną, a potem będę myślał, co dalej. Wiem jedno – cały czas będę grał i śpiewał, bo to daje mi energię i satysfakcję. Kocham występować dla ludzi i widzieć, że dobrze się bawią przy mojej muzyce. Nie wyobrażam sobie z tego zrezygnować. Jestem pewien, że jeszcze o mnie usłyszycie – czy to za kilka miesięcy, za rok czy dwa. Mam ambicje i nie zamierzam się zatrzymywać – podsumowuje Eryk Mendyka.

Za każdym razem podkreśla, że ma wielkie wsparcie ze strony swojej rodziny, dziewczyny oraz przyjaciół.

 

KK