W minionym roku gmina Środa przeznaczyła na kulturę i promocję łącznie ponad 2,5 mln zł. Na samą kulturę trafiło 1,85 mln zł, a na działania promocyjne ponad 717 tys. zł. Kwota ta wydaje się pokaźna, jednak zestawienie jej z danymi historycznymi ujawnia ciekawy fakt. W 2018 roku, czyli w ostatnim roku kadencji burmistrza Wojciecha Ziętkowskiego, nakłady na te cele wynosiły niemal identyczną sumę – 2,57 mln zł. 

 

Różnica polega na realiach budżetowych. Siedem lat temu cały budżet wydatkowy gminy wynosił 155 mln zł, podczas gdy w roku ubiegłym sięgnął już ponad 278 mln zł. W efekcie udział wydatków na kulturę i promocję spadł z 1,55% do skromnych 0,93% całego budżetu miasta.

Z jednej strony burmistrz Piotr Mieloch przekonuje, że utrzymanie wydatków na stałym poziomie nominalnym to przejaw racjonalnego i odpowiedzialnego gospodarowania groszem publicznym w czasach rosnących kosztów energii, usług czy gaż artystycznych. Oczywiście dla części mieszkańców takie wydatki na kulturę to wyrzucanie pieniędzy. 

 

Mimo tych ograniczeń statystyki robocze robią wrażenie. Samorząd uczestniczył w organizacji blisko 90 wydarzeń – od tradycyjnych obchodów rocznicowych, przez liczne turnieje sportowe, po duże plenerowe koncerty. Najdroższą imprezą minionego roku okazał się Dzień Średzkiej Rodziny, którego organizacja pochłonęła około 240 tys. zł. Pokaźne kwoty przeznaczono również na End of Summer (195 tys. zł), dożynki gminne (153 tys. zł), Środa Rap Gra (130 tys. zł), czy wakacyjny cykl Hello Summer (103 tys. zł).

 

Czy w Środzie faktycznie nic się nie dzieje? Przegląd niemal setki corocznych inicjatyw stanowczo temu przeczy. Nie zmienia to jednak faktu, że o ofercie kulturalnej miasta można, a w zasadzie nawet trzeba, dyskutować. 

 

Zbigniew Król

redaktor naczelny

zbigniew.krol@gazetasredzka.pl