Katarzyna Barszcz to Średzianka z krwi i kości. Prawie całe swoje życie przeżyła w Środzie, również wszystkie szkoły, poza studiami ukończyła właśnie tutaj, jednak żadne z nich nie były ukierunkowane plastycznie. - Moja przygoda z plastyką, a najbardziej z malarstwem, zaczęła się jak byłam małą dziewczynką, bardzo dużo rysowałam, malowałam, kleiłam… Zdarzało się nawet, że szyłam stroje dla lalek. I tak po dziś dzień to ze mną jest. Tak zostało, z czego się bardzo cieszę. Nie jestem jednak stuprocentowym samoukiem, ponieważ uczęszczałam na wiele zajęć plastycznych, tak że ta wiedza nie jest jedynie książkowa – mówi Katarzyna Barszcz.

 

Do dzisiaj bardzo mile wspomina zajęcia plastyczne w Ośrodku Kultury oraz ówczesną nauczycielkę, bo wszystkie podstawy jakie ma, są właśnie od niej. Pani Katarzyna uwielbiała te zajęcia, ponieważ zawsze robiła na nich coś nowego. Dzisiaj jest artystką na pełen etat i tak się określa. - Moja mama do dzisiaj wspomina, jak któregoś dnia mała Kasia jej powiedziała, że ona nie będzie musiała chodzić do pracy, bo zostanie słynną malarką. Słynna, co prawda, jeszcze nie jestem, ale od około roku czuję całą sobą, że zaczęłam się spełniać nie tylko jako twórcą, ale również jako człowiek – mówi.

 

Przez całe życie od bliskich słyszała, że „ciągle buja w obłokach, no ale artyści tak mają”. -Niestety, ale muszę się z tym zgodzić, bo wiąże się to również z byciem niesamowicie niezdecydowanym albo po prostu błądzi się w tak zwanych „ciemnościach”. Ja tak błądziłam bardzo długo, po napisanej maturze nie wiedziałam, co chcę robić w życiu, więc chwytałam się różnych prac, w różnych branżach, głównie, żeby sprawdzić, czy to jest może to. W tle natomiast zawsze było to malarstwo, czasem mniej, czasem więcej, i to tak sobie we mnie kiełkowało pomalutku, aż do początku zeszłego roku. Wedy pękłam, rzuciłam wszystko i po prostu poszłam w to! – opowiada Katarzyna Barszcz.

 

Mówi, że jest stuprocentowym twórcą. Kocha tworzyć, tworzy także sama artystyczną odzież. - Kocham tworzyć, malować zwłaszcza i nie ma znaczenia, czy to będzie płótno, ściana czy kurtka, chodzi o sam proces. Osobiście czerpię radość z patrzenia na to jak coś powstaje, obserwowania jaki przyniosło to efekt, a na koniec z możliwości dzielenia się tym z innymi – mówi.

 

Na co dzień obsługuje wiele grup w ramach warsztatów plastycznych dla różnych grup wiekowych. - Każda z grup, która do mnie przychodzi, za każdym razem czegoś nowego mnie uczy, zwłaszcza te starsze dzieci, z którymi zawsze jedną trzecią zajęć przegadamy. To właśnie te „moje dzieciaki” oraz ludzie, którzy przychodzą na eventy lub na pojedyncze warsztaty sprawiają, że jestem dumna z tego, jakie miejsce stworzyłam. Miejsce, które mnie uczy i rozwija zarówno mentalnie jak i emocjonalnie, no i biznesowo oraz takie, gdzie ja mogę przekazywać swoją wiedzę innym – podkreśla.

 

Wielokrotnie słyszy wiele superlatyw na swój temat i trudno się temu dziwić - zajęcia i warsztaty prowadzone przez Średziankę są oblegane. W miniony weekend, podczas dnia wiedzy, zorganizowanego przez Współdzielnię, opowiadała szerzej o swojej pasji. - Przede wszystkim robię to po to, aby się przedstawić naszym lokalnym mieszkańcom, żeby pokazać to robię i jak robię i żeby mnie troszkę poznali. Ja bardzo lubię ludzi i bardzo lubię poznawać ludzi, więc każda okazja jest dobra, aby pokazać, że Środa może być ciekawa i można w niej wspaniale spędzić czas – mówi pani Katarzyna.

 

Gdyby nie była artystką, zostałaby kucharką. Świetnie się czuje w kuchni, ma do tego drugie konto na TikToku. Swoimi pasjami chce się dzielić z innymi, podobnie jak sztuką. Kocha łączyć ludzi i niewątpliwie robi to bardzo

dobrze.