Oznacza to, że po 1 września szkoła w Klęce będzie funkcjonować w dotychczasowej formule. Z takiego obrotu spraw z pewnością cieszą się nauczyciele, rodzice oraz mieszkańcy walczący o utrzymanie placówki. Nie oznacza to końca dyskusji o modelu funkcjonowania modelu szkoły w Klęce.

 


Rodzice: Radność i zmęczenie

„Mamy to! Oficjalnie: Kuratorium wydało NEGATYWNĄ opinię dotyczącą likwidacji naszej szkoły! To zwycięstwo nas wszystkich! Ta walka nie była łatwa. Wymagała od nas – rodziców – ogromnego poświęcenia czasu prywatnego, rodzinnego i zawodowego. Razem z Kasią Krychowską i Martą Trzeciak stanęłyśmy na czele tej walki, nie mając wcześniej żadnego doświadczenia w oświacie. Ale nie byłyśmy same. Było nas WIELU!

Ten sukces to suma pracy dziesiątek serc i umysłów. Chcemy z całego serca podziękować każdemu, kto dołożył swoją cegiełkę do tej walki o dobro naszych dzieci” – napisała na swoim profili na Facebooku Malwina Szczepańska, przewodnicząca Rady Rodziców Zespołu Szkół w Klęce.

- Po dwumiesięcznej walce jesteśmy wszyscy bardzo zmęczeni. Teraz mamy czas świąt. Spróbujemy nadrobić czas z rodziną. Ja osobiście cały czas nie mogę w to uwierzyć. Jak 1 września staniemy w murach Zespołu Szkół w Klęce, będę bardzo szczęśliwa i może dopiero wtedy uwierzę. Cała ta sytuacja była bardzo nieładnie przeprowadzona – mówi nam Malwina Szczepańska. - Pisze się, że był dialog, ale to nie były miłe dla nas rozmowy. Wiele osób kosztowało to bardzo dużo zdrowia. Jak dla mnie to, co będzie teraz, powinno być na samym początku, bez tego ogromnego stresu, który nam zgotowała gmina.

Malwina Szczepańska mówi dalej: Na ten moment stowarzyszeniu mówimy „nie”, rozumie to sam Pan Frąszczak, dyrektor stowarzyszenia w Potarzycy i Prusach. Możemy się zastanawiać, myśleć na ten temat, ale na razie wracamy do normalności. Mamy nadzieję, że Gmina nam na to pozwoli. Może czas, żeby to urzędnicy przemyśleli sobie niektóre sprawy. My, mieszkańcy Klęki oraz rodzice uczniów dzieci uczęszczających do naszej szkoły pokazaliśmy, że jest w nas moc. Nie poddaliśmy się mimo przeszkód. Czekamy na godne potraktowanie nas przez władze.

- Nadal zarzuca się nam kłamstwa, nadal zarzuca się niechęć nauczycieli do utraty przywilejów. Szczerze mówiąc wątpię żeby ktokolwiek chciał pogorszyć sobie warunki pracy. A czy znajdziemy w takiej sytuacji nauczycieli chętnych do pracy, skoro już teraz jest z tym problem? Wiem, że to nie jest łatwy zawód. Wymaga wielu umiejętności. Sama pochodzę z rodziny nauczycielskiej i wiem, jak niedoceniana jest ta funkcja społeczna – mówi Malwina Szczepańska. - Opinia kuratora jest dla nas potężną bronią. Teraz to władze

chcąc zrobić cokolwiek, będą musiały się z nami liczyć. Wreszcie. Mam nadzieję, że tak będzie.

 


Wójt Schreiber: Proponujemy model stowarzyszeniowy

Wójt Wiesław Schreiber podkreśla jednak, że osiągnął podstawowy cel, jakim było rozpoczęcie szerokiej dyskusji o stanie oświaty w gminie i koniecznych zmianach. To właśnie ten dialog pozwolił znaleźć rozwiązanie kompromisowe, które poparli na ostatniej komisji wszyscy radni - szkoła prowadzona przez stowarzyszenie lub fundację. Taka będzie propozycja samorządu.

Włodarz gminy uważa, że część argumentów zawartych w opinii kuratora jest niewłaściwa, przez co cały dokument ocenia jako niekompletny. Zwraca uwagę, że mimo zaproszenia ze strony urzędu, pracownicy kuratorium oraz zastępca kuratora oświaty, który nie powiadomił organu prowadzącego o swej wizycie, odwiedzili tylko szkoły w Klęce i Nowym Mieście, co uniemożliwiło im zapoznanie się z danymi posiadanymi przez gminę.

W opinii kuratorium pojawiło się także stwierdzenie, że gmina nie powiadomiła skutecznie wszystkich rodziców o zamiarze likwidacji. Wiesław Schreiber wyjaśnia, że urząd nie otrzymał kompletnej listy nazwisk rodziców od dyrektorki szkoły w Klęce. Dyrektor jednocześnie pisemnie oświadczyła, że lista zgadza się ze stanem faktycznym, jednak nie było to prawdą.

W środę wójt spotkał się z radnymi gminy, którym przedstawił stanowisko kuratora i zarekomendował rezygnację ze składania zażalenia do ministra. Radni podzielili ten pogląd.

- Cała dyskusja nad likwidacją szkoły w Klęce spowodowała, że temat nie został zamieciony pod dywan - mówi Wiesław Schreiber. - Odbyła się debata, ale też pojawiło się w perspektywie ciekawe rozwiązanie, które byłoby korzystne zarówno dla mieszkańców i dzieci, jak i dla gminy - dodaje.

Jak przekazał nam wójt, odbyły się już spotkania ze stowarzyszeniami prowadzącymi szkoły niepubliczne w sąsiedniej gminie oraz z podmiotem o zasięgu ogólnokrajowym. Padły deklaracje, że podmioty te byłyby chętne do przejęcia placówki w Klęce przy utrzymaniu finansowania z potrzeby oświatowej, która dla przedszkola i szkoły wynosi obecnie ponad 2,9 mln zł rocznie. Dla samorządu oznaczałoby to brak konieczności dopłacania do szkoły kolejnych około 2 mln zł z budżetu gminy. Pieniądze te mogłyby zostać przeznaczone na inne cele, w tym na inwestycje.

W takim wariancie szkoła działałaby dalej, jednak nauczyciele byliby zatrudniani na podstawie Kodeksu Pracy, a nie Karty Nauczyciela. Realizacja takiego rozwiązania byłaby możliwa najwcześniej od 1 września 2027 roku, pod warunkiem osiągnięcia porozumienia i uzyskania pozytywnej opinii kuratora. Wójt Wiesław Schreiber deklaruje kontynuowanie rozmów w tej kwestii i ma nadzieję, że dla dobra dzieci będzie można osiągnąć kompromis, a Karta Nauczyciela nie będzie najważniejsza.

(kóz)