Zacznijmy od spraw podstawowych - nowy stadion, podobnie jak każda nowoczesna inwestycja publiczna, musi na siebie zarabiać. Dziś za wynajem płaci każdy, bez wyjątku. Płaci trzecioligowa Polonia Środa, płaci występujący w piątej lidze Pompa Team, zapłaciła też niedawno Warta Poznań, rozgrywająca u nas mecz w Pucharze Polski. I to stawkę wyższą niż nasz lokalny klub. Taka jest normalność i logika dobrze zarządzanego mienia.
Koncert był pierwszą tego typu próbą i została ona przeprowadzona z zachowaniem najwyższych standardów ostrożności. Po pierwsze, organizator musiał wykupić polisę ubezpieczeniową na pół miliona złotych, zabezpieczającą ewentualne zniszczenia. Po drugie, koszt wynajmu był adekwatnie wyższy. Po trzecie, do montażu i demontażu sceny zatrudniono profesjonalistów na co dzień współpracujących z Lechem Poznań. Na murawę nie wjechał żaden ciężki sprzęt – wszystkie elementy sceny, która z całym wyposażeniem i artystami ważyła zaledwie 6-7 ton, były wnoszone i znoszone ręcznie.
Byłem na murawie tuż po demontażu sceny. Nie widziałem uszkodzeń. Owszem, trawa była zgnieciona i z pewnością potrzebuje kilku dni, by w pełni odżyć, ale to naturalny efekt. Ten test pokazał, że przy odpowiednim podejściu i lekkiej konstrukcji organizacja takich wydarzeń jest jak najbardziej możliwa i bezpieczna dla boiska.
Pojawia się też argument, że stadion powstał z podatków, więc powinien być dostępny dla każdego. Oczywiście, ale czy to oznacza, że zawsze za darmo? Na basen, również publiczny, kupujemy bilet. W Ośrodku Kultury za część wydarzeń też płacimy. Stadion, podobnie jak każda hala sportowa, może i powinien być wynajmowany na warunkach komercyjnych, a organizator ma prawo decydować, czy jego impreza ma charakter otwarty, czy zamknięty. To jasne i logiczne.
Zbigniew Król
redaktor naczelny
zbigniew.krol@gazetasredzka.pl
