Przypomnijmy, że w grudniu ubiegłego roku wówczas jeszcze wójt, obecnie burmistrz Grzegorz Grala wycofał uchwałę o wszczęciu procedury uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla terenu około 160 ha w rejonie Polesia, po tym, jak sesja Rady Miejskiej zamieniła się w burzliwy protest blisko 200 mieszkańców. Inwestorzy, polski i hiszpański koncern spożywczy, planowali tam m.in. budowę biogazowni i ubojni.
Argument bezpieczeństwa i krytyka mieszkańców
Mieczysław Naworol poinformował, że prace nad Projektem Polesie są kontynuowane. Podkreślił, że inwestorzy wydali 20 mln złotych na zakup gruntów i przygotowanie inwestycji. Projekt, zakładający zatrudnienie 250 osób na początku, został złożony do kilku ministerstw (m.in. finansów, rozwoju i technologii, energii i ekologii) i spotkał się z dużym zainteresowaniem.
Inwestor postawił silny nacisk na aspekt bezpieczeństwa państwa: – Ten projekt pełni funkcję tak zwanej infrastruktury krytycznej. Musi spełniać dwa warunki, my spełniamy trzy: dostawy wody, energii i żywności. To zabezpiecza gminę Zaniemyśl i znaczącą część Wielkopolski – mówił Mieczysław Naworol, dodając, że w proces włączą się Polska Agencja Inwestycji i Handlu, Polski Fundusz Rozwoju, bank BGK. Projekt trafił też do Ministerstwa Finansów oraz Ministerstwa Rozwoju i Technologii.
Prezes Naworol wyraził nadzieję, że dalsze procedowanie nie będzie opierać się na emocjach, ale na rozsądku mieszkańców, mimo agresywnych konsultacji społecznych. Dodał, że firma próbuje włączyć w projekt także kwestię obwodnicy Zaniemyśla.
Ryzyko i koszty odszkodowań
Mieczysław Naworol ostrzegł jednocześnie samorząd przed konsekwencjami ewentualnego uchwalenia planu, który uniemożliwiłby inwestycję: – Właściciele nieruchomości wynajmą kancelarię, aby uzyskać odszkodowanie. Koszt odszkodowania to plus minus 50 mln złotych, które zapłaci nie gmina, ale mieszkańcy, plus utracone korzyści.
Do słów inwestora odniosła się Małgorzata Fertała, mieszkanka gminy Zaniemyśl, a także samorządowiec – przewodnicząca Rady Powiatu w Środzie.
– Plan miejscowy i kwestia planu ogólnego zależy tylko od rady i mieszkańców, a nie od ministerstwa – mówiła Małgorzata Fertała, odnosząc się do argumentu o infrastrukturze krytycznej. – Wiem, że w ostatnim czasie nastroje wywołują strach przed wojną i zagrożenia, ale nie na tym należy uzyskiwać pozwolenia. Nie uważajcie się za tych, którzy wszystkich zbawicie, ja nie chciałabym, abyście panowie mnie zbawiali – skwitowała.
(kóz)
