Paweł Bałuch kupił kilka miesięcy temu bicykl. Od niedawna można go oglądać na ulicach Środy, gdzie trenuje jazdę. Już wcześniej zapowiadał na łamach „Średzkiej”, że chciałby pojechać swoim rowerem w inną część kraju. Zaplanowana trasa została podzielona na kilka etapów. Prowadziła między innymi przez Gizałki, Sieradz, Łódź oraz Opoczno.
– Ze względu na wysokie natężenie ruchu samochodów ciężarowych na drodze krajowej numer 74 oraz stan nawierzchni, podjęliśmy decyzję o modyfikacji pierwotnego planu i na jednym z odcinków skorzystaliśmy z transportu kolejowego. Bezpieczeństwo i rozwaga musiały być kluczowe. Ja jechałem na wielkim bicyklu, a za mną syn. Są wartości większe, takie jak bezpieczeństwo – mówi Paweł Bałuch.
Bicykl to wymagający pojazd, pozbawiony tradycyjnych hamulców oraz wolnobiegu. Napęd przekazywany jest bezpośrednio na przednie koło, co wymaga stałego pedałowania oraz wyhamowywania siłą nóg podczas zjazdów. Pojazd wyposażony jest w klasyczne skórzane siodło montowane na sprężynach, co wymagało od Średzianina dużej wytrzymałości i odpowiedniej techniki jazdy.
– Cała trasa wyliczona przez nawigację miała 287 kilometrów. Nawet po skróceniu niektórych fragmentów przejechaliśmy na rowerach spokojnie około dwustu pięćdziesięciu kilometrów – mówi Paweł Bałuch. I dodaje: – Bicykl nie ma hamulców i posiada stały napęd. Przy zjeździe z górki pedały obracają się bardzo szybko i trzeba je wyhamowywać siłą nóg, co wymaga odpowiedniej techniki.
Wizyta w Stąporkowie była kolejnym elementem nawiązywania relacji z tą gminą w województwie świętokrzyskim. Dwa lata temu cyklista odwiedził to miejsce na motorowerze Jawa, spotykając się z życzliwym przyjęciem ze strony lokalnych władz. Stąporków słynie z bogatych tradycji odlewniczych, których symbolem jest największy na świecie pomnik żeliwnego grzejnika, usytuowany przy miejscowym ośrodku kultury.
– Pojechaliśmy do Stąporkowa, ponieważ podczas wizyty dwa lata temu zostaliśmy tam bardzo dobrze przyjęci przez burmistrza. Miasteczko słynie z produkcji żeliwnych grzejników, a przy tamtejszym ośrodku kultury spotkaliśmy pracownika, który w przeszłości współpracował z kimś ze Środy – mówi Paweł Bałuch.
W wyprawie wziął także udział 13-letni syn Średzianina, który jechał na odrestaurowanej damce, ze starymi tekturowymi walizkami. – Dziecko w tym wieku, jeśli jest aktywne, bez problemu przejedzie od osiemdziesięciu do stu kilometrów dziennie – podkreśla średzki bicyklista.
– Przed wyjazdem na bicyklu odwiedziliśmy niemiecki Hennigsdorf. Napisaliśmy wcześniej wiadomość do tamtejszego urzędu, przekazaliśmy koszulkę promocyjną ze Środy i przy okazji zwiedziliśmy Berlin – mówi Paweł Bałuch.
Przejazd historycznymi pojazdami wzbudzał spore zainteresowanie wśród napotkanych osób.
– Reakcje ludzi na trasie były bardzo życzliwe. Jadąc bicyklem kierowcy trąbili i pozdrawiali nas, a w jednym z lokali gastronomicznych otrzymaliśmy od obsługi bezpłatny poczęstunek. Życzliwie było też, gdy jechaliśmy Trabantem – mówi.
Paweł Bałuch podróżował bicyklem z naklejonym logo „Gazety Średzkiej”.
KK
