Czy głosy krytyki zawsze są sprawiedliwe? Bez wątpienia nie. Zazwyczaj na sprawy publiczne patrzymy przez pryzmat własnego podwórka, zapominając o szerszym kontekście rozwoju całego organizmu miejskiego. W przypadku ulicy Akacjowej sprawa jest jasna dla każdego, kto regularnie próbuje włączyć się tam do ruchu w godzinach szczytu. Sytuacja tylko by się pogarszała, bo okoliczne osiedla stale się rozbudowują. Rondo powstało właśnie po to, aby zapobiec paraliżowi komunikacyjnemu w tej części Środy. Gdyby go nie było, za rok czy dwa ci sami krytycy domagaliby się świateł lub właśnie ronda, narzekając na opieszałość władz.
Tymczasem ulica Akacjowa to element budowanej ramy miejskiej, która docelowo odciąży centrum, łącząc się z ulicami Strzelecką i Nekielską. Ale nie jest to inwestycja o tylko charakterze przyszłościowym.
Warto też raz na zawsze wyjaśnić kwestię pieniędzy, bo argument o „marnowaniu środków, które można by wydać na drogi osiedlowe”, pojawia się przy każdej okazji. Gmina pozyskała na rondo aż 5 milionów złotych dofinansowania z programu Polski Ład. Z tych konkretnych pieniędzy nie dałoby się utwardzić żadnej innej drogi osiedlowej, ponieważ fundusze zewnętrzne są przypisane do konkretnych projektów. Albo budujemy rondo za ułamek jego wartości, albo nie budujemy nic i oddajemy miliony do budżetu państwa. Wybór wydaje się oczywisty.
Rozumiem frustrację mieszkańców stojących w korkach w stronę Zaniemyśla. To bezsprzecznie najgorsze komunikacyjnie miejsce w Środzie. Trzeba jednak pamiętać o podziale kompetencji i budowie – akurat przez średzki samorząd – nowej drogi, czyli wschodniej obwodnicy miasta, do drogi na Zaniemyśl. Sama trasa w kierunku Zaniemyśla to droga wojewódzka, w sprawie której burmistrz może jedynie lobbować. I robi to od lat.
Zbigniew Król
zbigniew.krol@gazetasredzka.pl
