Obecny stan nawierzchni na starej głównej płycie stadionu miejskiego budzi ogromne, w pełni uzasadnione zastrzeżenia. Na tym obiekcie po prostu nie da się już normalnie grać w piłkę nożną. Cały pas środkowy boiska został drastycznie zniszczony, wydeptany i wygląda po prostu fatalnie, przypominając momentami pobojowisko, a nie profesjonalny plac gry przygotowany dla kilkuset zawodników.
Wraz z pogarszającym się stanem technicznym płyty stadionu, po raz kolejny z ogromną siłą wkraczamy w dobrze znany obszar dyskusji na linii klub Polonia - władze miasta. To specyficzne przeciąganie liny i wzajemne przerzucanie się odpowiedzialnością za zaistniałą sytuację przeżywamy w Środzie już od wielu lat. Mechanizm tego lokalnego konfliktu interesów od dłuższego czasu pozostaje niezmienny i opiera się na tych samych argumentach.
Klub sportowy ma permanentnie wysokie wymagania, oczekiwania finansowe oraz infrastrukturalne, wysuwając kolejne roszczenia w stronę magistratu. Z drugiej strony barykady stoją władze miasta, które od dawna bardzo jasno deklarują, że prywatnych pasji działaczy nie zamierzają finansować z publicznych pieniędzy w tak ogromnym stopniu, jakiego oczekuje zarząd klubu. I dodają, że klub powinien szyć na miarę swoich możliwości.
Przekazywanie corocznych dotacji w wysokości ponad 300 tysięcy złotych na samą pielęgnację i utrzymanie boisk powinno gwarantować wysoką jakość. Polonia wiele razy krytykowała miasto za stan nawierzchni na Nowym Stadionie Piłkarskim. Klub podkreślał swoją fachowość w tym zakresie. Ale ogromne wykorzystanie boiska do celów treningowych i meczów pokazało, że nawet najlepszy fachowiec sobie z problemem nie poradzi.
Jestem bardzo ciekawy, jaką decyzję podejmie teraz burmistrz. Znów w pewnym sensie jest stawiany pod ścianą. A murawa pewnie i tak zostanie za parę miesięcy zniszczona, bo przeciążenia nie znikną.
Zbigniew Król
redaktor naczelny
zbigniew.krol@gazetasredzka.pl
