Często dorośli bagatelizują problem twierdząc, że to tylko internet, że trzeba mieć twardą skórę. Nic bardziej mylnego. Hejt to nie jest zwykła krytyka. Krytyka odnosi się do czynów, decyzji czy twórczości i ma na celu poprawę lub wskazanie błędu. Hejt natomiast uderza w człowieka, w jego godność, wygląd, pochodzenie czy wyznanie. Jego celem jest upokorzenie i zniszczenie ofiary. W dobie mediów społecznościowych oprawca czuje się bezkarny, ukryty za fałszywym nickiem, a ofiara nie ma gdzie uciec, bo powiadomienia o kolejnych obelgach docierają do niej nawet we własnym łóżku.

 

Musimy głośno powiedzieć, że mowa nienawiści jest paliwem dla dezinformacji. Fake newsy często powstają właśnie po to, by wywołać skrajne emocje – złość, strach, a w konsekwencji nienawiść do konkretnej osoby lub grupy społecznej. Niesprawdzone informacje, plotki powielane bez zastanowienia, sfabrykowane cytaty – to amunicja w wojnie, w której ofiarami są prawdziwi ludzie. Łatwiej jest kogoś znienawidzić, gdy uwierzymy w kłamstwo na jego temat. Dlatego walka z hejtem to także walka o prawdę i rzetelność.

 

Konsekwencje przyzwolenia na hejt są przerażające. Słowa potrafią ranić dotkliwiej niż czyny fizyczne, bo rany na psychice goją się latami, a czasem nie goją się nigdy. Historie nastolatków, którzy odebrali sobie życie przez zaszczucie w sieci, nie są wymysłem scenarzystów filmowych, ale tragiczną rzeczywistością, która może dotknąć każdą rodzinę, także tutaj, w powiecie średzkim. Obojętność jest w tym przypadku współudziałem. Widząc hejt, musimy reagować – zgłaszać nienawistne komentarze, wspierać atakowanych, nie lajkować treści, które uderzają w godność drugiego człowieka.

 

Marsz, który odbył się w Środzie, powinien być lekcją nie tylko dla uczniów, ale przede wszystkim dla nas – dorosłych.

 

Zbigniew Król

zbigniew.krol@gazetasredzka.pl