HYROX to nowoczesna i niezwykle wymagająca dyscyplina, która łączy bieganie (8 odcinków po 1 km) z ośmioma stacjami ćwiczeń funkcjonalnych, takich jak pchanie sań, burpees czy wyprosty nóg z obciążeniem. Cały wyścig odbywa się bez przerwy, a o wyniku decyduje czas pokonania całej trasy.

 

Dla średzkiego debiutanta start w Katowicach był zwieńczeniem zaledwie trzymiesięcznych przygotowań. Po 13 latach przerwy od biegania spowodowanej poważnymi kontuzjami kolan w 2012 roku, zawodnik postawił na nową formę aktywności, by przygotować organizm do wypraw górskich i zredukować masę ciała. Plan minimum zakładał złamanie bariery 1:30:00, jednak ambicje sięgały znacznie wyżej.

 

Ostatecznie zawodnik ukończył zmagania z czasem w przedziale 1:10–1:15, co dało mu zwycięstwo w swojej fali startowej oraz miejsce w elicie – wśród najlepszych 10 procent z blisko 1100 startujących w tej kategorii. Mimo świetnego rezultatu, nasz reprezentant tak komentuje na swoim Facebooku: „Przez całe zawody myślałem o tym, żeby nie robić za szybko, bo bałem się „zabetonowania”, o którym ostrzegali inni. Teraz uważam, że było zbyt asekuracyjnie. Na samym bieganiu straciłem około 2 minut, a stacje siłowe robiłem zbyt spokojnie”.

 

Sportowa złość po debiucie to najlepsza motywacja. Kolejnym celem Średzianina nie jest już tylko poprawienie wyniku, ale zejście poniżej bariery 1:05:00. Patrząc na formę wypracowaną w zaledwie kwartał, ten ambitny plan wydaje się być w zasięgu ręki podczas kolejnych zawodów za 2-3 miesiące.

 

(k)