To nie pierwsze podejście do dawnej tkalni, a potem pierwszego średzkiego marketu Viki na cele oświatowe. Kilka lat temu, kiedy miejsca na Szkołę Podstawową „Keglik” szukała nieżyjąca już Emilia Ostrowska, także pojawiła się ta lokalizacja. Inwestycja nie doszła do skutku, a „Keglik” niedługo potem przestał istnieć.

 

Teraz temat powrócił. Trudno nie rozumieć presji czasu i chęci zapewnienia uczniom Szkoły Podstawowej Mistrzostwa Sportowego Polonii odpowiednich warunków. A jednak...

 

Budynek przy ulicy 17 Września, z punktu widzenia prawa budowlanego, to wciąż obiekt, w którym nie może mieścić się szkoła. Rozpoczęcie zajęć lekcyjnych bez formalnej zmiany sposobu użytkowania i bez zgłoszenia tego faktu do Wydziału Budownictwa Starostwa Powiatowego nie jest niedopatrzeniem, bo przecież inwestor na pewno wiedział, jakie są w tej kwestii wymagania. Prawo jest w tej kwestii jednoznaczne.

 

Jeszcze większe zaniepokojenie budzi brak wymaganych opinii instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Straż pożarna i Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna to nie są instytucje, których zgody można traktować jako opcjonalne. Ich opinie to gwarancja, że budynek spełnia restrykcyjne normy dla obiektów oświatowych. A o takie opinie ani inwestor, ani organ prowadzący szkołę nie wystąpili, a mimo to do budynku wpuścili uczniów.

Trzeba również podkreślić kwestię samej ewidencji placówek. Organ założycielski jest w świetle przepisów zobligowany do niezwłocznego zgłoszenia każdej zmiany lokalizacji prowadzenia zajęć do Wydziału Oświaty Urzędu Miejskiego. Brak takich informacji i funkcjonowanie szkoły poza oficjalnym radarem gminy jest zupełnie niezrozumiałe.

 

Zbigniew Król

redaktor naczelny

zbigniew.krol@gazetasredzka.pl