Oznacza to, że po 1 września szkoła w Klęce będzie funkcjonować w dotychczasowej formule. Z takiego obrotu spraw z pewnością cieszą się nauczyciele, rodzice oraz mieszkańcy walczący o utrzymanie placówki. Wójt Wiesław Schreiber podkreśla jednak, że osiągnął podstawowy cel, jakim było rozpoczęcie szerokiej dyskusji o stanie oświaty w gminie i koniecznych zmianach. To właśnie ten dialog pozwolił znaleźć rozwiązanie kompromisowe, które poparli na ostatniej komisji wszyscy radni - szkoła prowadzona przez stowarzyszenie lub fundację.

Włodarz gminy uważa, że część argumentów zawartych w opinii kuratora jest niewłaściwa, przez co cały dokument ocenia jako niekompletny. Zwraca uwagę, że mimo zaproszenia ze strony urzędu, pracownicy kuratorium oraz zastępca kuratora oświaty, który nie powiadomił organu prowadzącego o swej wizycie, odwiedzili tylko szkoły w Klęce i Nowym Mieście, co uniemożliwiło im zapoznanie się z danymi posiadanymi przez  gminę. W opinii kuratorium pojawiło się także stwierdzenie, że gmina nie powiadomiła skutecznie wszystkich rodziców o zamiarze likwidacji. Wiesław Schreiber wyjaśnia, że urząd nie otrzymał kompletnej listy nazwisk rodziców od dyrektorki szkoły w Klęce. Dyrektor jednocześnie pisemnie oświadczyła, że lista zgadza się ze stanem faktycznym, jednak nie było to prawdą.

W środę wójt spotkał się z radnymi gminy, którym przedstawił stanowisko kuratora i zarekomendował rezygnację ze składania zażalenia do ministra. Radni podzielili ten pogląd.

- Cała dyskusja nad likwidacją szkoły w Klęce spowodowała, że temat nie został zamieciony pod dywan - mówi Wiesław Schreiber. - Odbyła się debata, ale też pojawiło się w perspektywie ciekawe rozwiązanie, które byłoby korzystne zarówno dla mieszkańców i dzieci, jak i dla gminy - dodaje.

Jak przekazał nam wójt, odbyły się już spotkania ze stowarzyszeniami prowadzącymi szkoły niepubliczne w sąsiedniej gminie oraz z podmiotem o zasięgu ogólnokrajowym. Padły deklaracje, że podmioty te byłyby chętne do przejęcia placówki w Klęce przy utrzymaniu finansowania z potrzeby oświatowej, która dla przedszkola i szkoły wynosi obecnie ponad 2,9 mln zł rocznie. Dla samorządu oznaczałoby to brak konieczności dopłacania do szkoły kolejnych około 2 mln zł z budżetu gminy. Pieniądze te mogłyby zostać przeznaczone na inne cele, w tym na inwestycje.

W takim wariancie szkoła działałaby dalej, jednak nauczyciele byliby zatrudniani na podstawie kodeksu pracy, a nie Karty Nauczyciela. Realizacja takiego rozwiązania byłaby możliwa najwcześniej od 1 września 2027 roku, pod warunkiem osiągnięcia porozumienia i uzyskania pozytywnej opinii kuratora. Wójt Wiesław Schreiber deklaruje kontynuowanie rozmów w tym temacie i ma nadzieję, że dla dobra dzieci jesteśmy w stanie osiągnąć kompromis, a Karta Nauczyciela nie będzie najważniejsza.

(kóz)