Według doniesień medialnych, Narodowemu Funduszowi Zdrowia zabraknie na koniec roku 14 miliardów złotych do końca roku. Czy w związku z tym prezes Szpitala Średzkiego nie śpi po nocach?
To nic nowego, że później te pieniądze się znajdują, więc nie ma strachu. Nie obawiamy się, że może zabraknąć na rzeczy, które dzisiaj robimy. Świadczenia, które są zakontraktowane w umowie są i będą płacone na bieżąco. Mamy kwestie świadczeń nielimitowanych, czasami nazywanych nadwykonaniami, na przykład wobec dzieci albo onkologicznych. One powinny być płacone po kwartale i tu może być rzeczywiście trochę problem z terminowością wypłat, ale nie sądzę, żeby ostatecznie nie zostały zapłacone. Inaczej jest ze świadczeniami, które są ponad kontrakt – tu raczej powątpiewam, żeby zostały zapłacone.
Jesteśmy kilka dni po konferencji prasowej, na której mówił prezes o ogromnej skali inwestycji w średzkiej placówce. 62 miliony złotych w ciągu trzech lat to prawdziwa rewolucja.
Tak, to rewolucja inwestycyjna. Zaczęliśmy w 2023 roku od 4 milionów, później doszło kolejne 11 milionów, a w 2025 roku jest to ponad 40 milionów. Niesamowite jest to, że właściwie wszystkie te inwestycje zakończymy w połowie przyszłego roku. Tempo realizacji jest astronomiczne.
Działamy na wielu frontach jednocześnie, nie zamykając działalności szpitala, gdyż ten i kolejny rok jest rokiem referencyjnym dla wysokości naszego kontraktu na kolejne pięć lat. To dodatkowa trudność, której musimy sprostać.
Najbliższe, co nas czeka, to otwarcie nowej części Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Jak to będzie wyglądało?
Nowe główne wejście na SOR, a także do nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej, będzie od strony lądowiska i ulicy Szarytek, w szklanym łączniku. Będzie można tam dojechać zarówno od ulicy Czerwonego Krzyża, jak i od Szarytek. Poczekalnia będzie służyła głównie pacjentom nocnej i świątecznej opieki, bo pacjent SOR-u od razu jest kierowany do triażu. Gabinet triażysty, który do tej pory był przy wejściu głównym, teraz znajdzie się już za drzwiami oddziału.
W nowej części zlokalizowane będą sale obserwacyjne, resuscytacyjno-zabiegowe, izolatki i wstępna intensywna terapia. W starej części, która teraz pójdzie do remontu, znajdzie się gabinet zabiegowy, czyli popularna gipsownia, a także komora hiperbaryczna, magazyny i inne pomieszczenia.
Dlaczego ta rozbudowa SOR-u była tak ważna? Stary oddział nie spełniał już norm?
Nie było możliwości, żeby ten stary SOR rozbudować. Podstawowym problemem, który uwidocznił COVID-19, był brak izolatek. Poza tym oddział był niefunkcjonalny, rozłożony na przestrzeni połowy szpitala. Pacjenci czekali na korytarzu, którym poruszał się personel na przykład na blok operacyjny. To nie było dobre. Do tego dochodził brak możliwości rozbudowy i standardy, które już wymagały szybkiej interwencji. Dodatkowo chodzi o finanse i rosnącą liczbę pacjentów.
No właśnie, skąd tak duży wzrost liczby pacjentów?
Każdego miesiąca przyjmujemy ponad 1000 pacjentów na samym SOR-ze, a drugie tyle w nocnej i świątecznej opiece. W zeszłym roku było to 11 tysięcy na SOR-ze i 9 tysięcy w opiece świątecznej. W tym roku będziemy mieli spokojnie 12 tysięcy pacjentów na SOR-ze, a łącznie w trybie pilnym przyjmiemy około 25 tysięcy osób. Nasze społeczeństwo aż tak nie wzrosło. Nie wiem, może za szybko przyjmujemy, może jesteśmy coraz bardziej skuteczni? Na innych SOR-ach takiego wzrostu nie ma, więc może po prostu jesteśmy tak dobrzy.
Porozmawiajmy o kompleksie przy ul. Szarytek, sali operacyjnej i onkologii. Budynek Szarytek zmienia się nie do poznania.
Front budynku od ulicy Szarytek się nie zmienił, ale obiekt wydłużył się znacznie w głąb działki. Do tej pory było tam 350 m kw. powierzchni, a teraz będzie 1500 m kw. Znajdą się tam poradnie specjalistyczne i lekarz rodzinny. Chcemy oddzielić pacjentów ambulatoryjnych od szpitalnych, co uwolni nam powierzchnie w głównym budynku, które będziemy mogli przeznaczyć na przykład na rozszerzenie onkologii. Niewiele z opieki ambulatoryjnej zostanie w budynku szpitala, głównie endoskopia czy badania tomografem z kontrastem. Prace w obiekcie przy ul. Szarytek zakończą się w czerwcu, a w wakacje będziemy się przenosić.
Powstaje też nowa sala operacyjna.
To będzie nasza czwarta sala, licząc salę do cięć cesarskich, która ma taki sam standard. Przy okazji dwie dotychczasowe sale zostaną wyremontowane i zmieni się cały układ bloku operacyjnego, aby dostosować go do nowych standardów epidemiologicznych. Dołożenie tej sali usprawnia nam cały układ komunikacyjny i logistykę narzędzi.
Wymieniamy też całą sterylizatornię. Nowy, znakowany obieg narzędzi znacznie przyspieszy przygotowanie do operacji. Zyskamy czas między zabiegami, bo przerwy technologiczne na mycie i suszenie sprzętu nie będą już wstrzymywać pracy. To da nam możliwość wykonania kilkuset operacji więcej w ciągu roku.
Czy onkologia w szpitalach powiatowych to już standard?
Tak, już jest. Postęp w medycynie i dostępność technologii oraz specjalistów jest tak duży, że wiele zabiegów i operacji wykonuje się w szpitalach powiatowych na równie wysokim poziomie, jak w placówkach klinicznych. Oczywiście trzeba pamiętać, że to nie mury leczą. Jeśli chodzi o onkologię, na przykład w zakresie raka jelita grubego, szpitale powiatowe świetnie wpisały się w program koordynowanej opieki. Przy sprawnej endoskopii, a taką mamy, koordynacja jest szybka i najbardziej osiągalna właśnie na poziomie powiatowym.
Nasza chirurgia jest świetna, a współpraca chirurgów z onkologami układa się bardzo dobrze. Znane nazwiska pojawiają się u nas od lat. Jesteśmy znani z leczenia nowotworów piersi czy tarczycy. Sam zabieg jest jak najbardziej możliwy do wykonania w szpitalu powiatowym, a chemioterapia odbywa się już w innych ośrodkach.
Inwestycje to jedno, ale to nie mury leczą. Szpitale rywalizują o kadrę. Jak panu udaje się skompletować zespół w Środzie?
Okresowo każdy boryka się z jakimiś problemami. Część lekarzy, którzy z nami pracują, awansuje. Śmiejemy się, że jesteśmy kuźnią kadr, bo kolejny z naszych lekarzy został niedawno szefem kliniki, ale - co ważne - nie kończą z nami współpracy. Myślę, że przyciągają ich znane nazwiska, które u nas pracują, a także to, że jesteśmy dobrze zlokalizowani. Udaje nam się tak zarządzać, że mamy ciągłość kadrową.
Płaca nie jest już jedynym czynnikiem. Czas, kiedy personel medyczny za 5 czy 10 złotych jeździł na drugi koniec Wielkopolski, dawno się skończył. Liczą się inne elementy, a także nowoczesny sprzęt, na którym pracujemy. Mogę zdradzić, że tomograf, który będziemy mieli, to sprzęt wysokiej klasy. Z kolei aparat USG, który kupimy, będzie najnowocześniejszym aparatem w Wielkopolsce, nawet kliniki takiego jeszcze nie mają.
Jakie są oczekiwania pacjentów i dlaczego w szpitalu powiatowym nie może być wszystkiego?
Jeśli chodzi o poradnie, to chcielibyśmy mieć ich jak najwięcej, ale to kwestia pozyskania specjalistów, lokalu i kontraktu z NFZ. Mamy kilka poradni komercyjnych, które czekają na możliwość startu w konkursie. Jeśli chodzi o oddziały, to nie ma takiej możliwości, żeby w każdym szpitalu powiatowym była ortopedia, neurologia, neurochirurgia, kardiologia i urologia. Byłoby to ze szkodą dla podstawowych oddziałów i dla samego pacjenta. Nie mamy tylu specjalistów w kraju. Są oddziały, które są wymagane przy SOR-ze i te musimy mieć. W innych dziedzinach uzupełniamy się z sąsiadami. W onkologii na przykład wschodnia część Wielkopolski jest dość silna – Września, Śrem, Pleszew i Środa to cztery szpitale, które realizują świadczenia w tym zakresie. Myślę, że szpitale powiatowe, zamiast się ścigać, będą musiały coraz częściej ze sobą współpracować.
Całą rozmowę możecie wysłuchać na kanale "Gazety Średzkiej" na YouTube!
