Murale to bez wątpienia jedna z najciekawszych i najbardziej efektownych form upiększania przestrzeni miejskiej, które w obecnych czasach cieszą się ogromnym uznaniem. Skończyły się czasy, gdy kojarzyły się one wyłącznie z nielegalnym graffiti. Dziś wielkoformatowe malarstwo ścienne to pełnoprawna dziedzina sztuki, która potrafi całkowicie odmienić charakter miejsca. Widzimy to na przykładzie Śródki w Poznaniu, historycznego muralu w Pyzdrach, czy w setkach innych miast Polski i Europy. Dobra sztuka uliczna przyciąga turystów, staje się tłem do zdjęć, inspiruje i buduje tożsamość.

 

Pomysł, by w ten sposób zagospodarować surowy, wysoki i przytłaczający mur aresztu, jest sam w sobie bardzo dobry. To potężna, niewykorzystana "płachta", która zamiast dzielić, mogłaby łączyć – historię z teraźniejszością. Lokalizacja, tuż obok planowanego miejskiego muzeum przy ulicy 17 Września, stwarza idealną szansę na zbudowanie spójnej osi historyczno-kulturalnej w sercu Środy.

 

Jest jednak fundamentalny warunek, który zadecyduje o sukcesie lub porażce tego ambitnego projektu. Jeśli już miasto zdecyduje się na tę formę wyrazu, to bezwzględnie trzeba postawić sobie za zadanie przygotowanie dzieła o najwyższym kunszcie artystycznym i opartego na błyskotliwym pomyśle. Nie możemy pozwolić sobie na artystyczną bylejakość, kiczowatą, łopatologiczną pocztówkę z historii miasta czy dzieło, które po kilku latach będzie nas razić. To musi być projekt, który wzbudzi podziw, skłoni do refleksji, a nie wywoła zażenowanie.

 

Jak to osiągnąć? Jedyną słuszną drogą wydaje się otwarty, ogólnopolski konkurs na koncepcję i realizację muralu. Liczę, że władze miasta pójdą tą drogą. Konkurs, który "pójdzie w Polskę", być może przyciągnie uwagę najlepszych środowisk artystycznych z całego kraju.

 

Zbigniew Król

zbigniew.krol@gazetasredzka.pl