biegacz, grupa TrackRun
Ma 29 lat jest biegaczem z pasji i miłośnikiem górskich wędrówek. Swoją przygodę ze sportem rozpoczął już jako dziecko, kiedy to biegał na krótkich dystansach w szkole. Później jako nastolatek trenował akrobatykę i piłkę nożną. Ta pierwsza dyscyplina najbardziej go pochłonęła. Początkowo swoje wyczyny wraz z kolegami publikował na YouTube. Filmiki z akrobacji na średzkich ulicach można do dzisiaj można znaleźć w internecie. Młodzi akrobaci przeskakiwali przez płoty, mury i balustrady. – Jeździliśmy na zloty, to były takie ambicje młodych chłopaków, każdy chciał być lepszy, każdy pokazywał co potrafi. Mieliśmy występy szkolne między przerwami, w trakcie lekcji. Były kontuzje, złamanie ręki, śródręcza. Te czasy już nie powrócą. Dzisiaj już tego nie ma, takie rzeczy wymarły. Szkoda! Nie mieliśmy żadnych trenerów, a z filmików wyłapała nas nasza wuefistka, która pierwsza zabrała nas na zlot – wspomina Tomasz Zięty.
Jak sam mówi, po ukończeniu 16 lat był sportowo bezrobotny. – Do 20. roku życia nie robiłem nic sportowo, do szkoły po drodze mi nie było, trochę pobłądziłem, ale na szczęście oprzytomniałem. Zamknąłem zły rozdział – wspomina. 9 lat temu powrócił do sportu, porzucił też definitywnie alkohol. Nie sięga nawet po popularne „zerówki” – Można żyć bez alkoholu, łatwiej się żyje, lepiej się nawiązuje relacje, można zobaczyć dużo więcej, organizm inaczej pracuje. Nie przeszkadza mi, gdy znajomi piją alkohol, ja sobie radzę z tym na swój sposób i z tego się cieszę – mówi Tomasz Zięty.
W wieku 20 lat zaczął biegać amatorsko. W 2016 roku wziął udział w poznańskim maratonie, który przebiegł z czasem poniżej 4 godzin. Przyznaje, że były to jego pierwsze poważne zawody, których jednocześnie poważnie nie potraktował. – Przed maratonem dwa tygodnie wcześniej pobiegałem dwie godziny i pomyślałem sobie, że pobiegnę. No i pobiegłem – wspomina. Cały czas określa siebie jako biegacza amatorskiego, regularnie bierze udział w biegach ulicznych.
Kilka lat temu ze swoim kolegą Filipem Jańczakiem założył grupę TrackRun, która organizuje charytatywne zawody biegowe. Tomasz Zięty długo wymienia imprezy, które udało się zorganizować w Środzie i przyznaje, że w planach są kolejne biegi. – Tego były dziesiątki, a kwoty to już dziesiątki tysięcy złotych. Organizowaliśmy bieg w Pławcach dla Patryka, w Połażejewie pobiegliśmy dla Dawidka, robiliśmy Charytatywną Piątkę z Fludrą dla Alanka i w tym roku dla Eryka, robiliśmy bieg mikołajkowy dla Mai i Tymka, organizowaliśmy turniej piłki nożnej dla Julki… Dużo tego było – wymienia. Pokochał górskie wędrówki, na wysokie szczyty. – Młodzieńcze trenowanie akrobacji pozwoliło mi przełamać lęk wysokości. To, że wchodziliśmy po balkonach na 4. piętro sprawiło, że się zacząłem na tych wysokościach odnajdywać. Jest mi zdecydowanie łatwiej, przezwyciężyć lęk wysokości i przestrzeni – przyznaje. Regularnie podróżuje w góry. W tym roku zdobył m.in. najwyższy szczyt Czarnogóry. Jego marzeniem na przyszły rok jest podróż na Kaukaz i zdobycie Kazbeku, pięciotysięcznika na granicy Gruzji z Rosją.
