NOWE MIASTO. Powiatowa Wielkopolska Izba Rolnicza oraz lokalni gospodarze ostro krytykują projekt planu ogólnego dla gminy Nowe Miasto, zarzucając wójtowi zablokowanie możliwości rozwoju i zapowiadając zbiórkę podpisów pod wnioskiem o odwołanie władz gminy w przypadku braku zmian w dokumentach planistycznych. Wójt Wiesław Schreiber stanowczo odpowiada

 

W środę 9 września przed Urzędem Gminy w Nowym Mieście odbyła się konferencja prasowa, podczas której Dariusz Goliński, przewodniczący Zarządu Powiatowego Wielkopolskiej Izby Rolniczej w Środzie i rolnicy z terenu gminy wyrazili kategoryczny sprzeciw wobec założeń nowego planu ogólnego. Zdaniem protestujących dokument przygotowany przez władze samorządowe praktycznie uniemożliwia jakąkolwiek nową zabudowę i został przygotowany w tajemnicy.

 

Goliński: To jest skandal

-To jest około dziewięćdziesiąt pięć procent gminy na kolorze zielonym, nie można nic budować. Przecież to jest skandal. Po prostu z lenistwa wójt zrobił sobie od widzimisię praktycznie całą gminę bez możliwości rozwoju, bez możliwości budowy czegokolwiek - mówił Dariusz Goliński.

Przedstawiciel izby porównał sytuację do sąsiednich samorządów. Zaznaczył, że nawet w Środzie, gdzie tereny zielone stanowią blisko osiemdziesiąt procent, zaplanowano strefy gospodarcze. Wskazał również na oddalone o kilometr Krzykosy, gdzie zachowano liczne możliwości inwestycyjne. Według niego brak możliwości zabudowy w Nowym Mieście nie wynika z wymogów ochrony środowiska, ponieważ z map oddziaływania wynika, że gmina charakteryzuje się niskim poziomem negatywnego wpływu.

Dariusz Goliński przypomniał również dawny spór o szkołę w Klęce, oskarżając wójta Wiesława Schreibera o wieloletnie działanie na szkodę mieszkańców, a Radę Gminy o ślepe popieranie kontrowersyjnych decyzji. Zwrócił także uwagę na postawę sekretarz gminy Małgorzaty Wiśniewskiej-Zabłockiej, która pełni jednocześnie mandat radnej w Środzie, gdzie sama protestuje przeciwko planowi miejscowemu.

-Jest to polityczna obłuda. W jednej gminie mówić, że będziemy bronić rolników, bo plan jest bandycki, a w drugiej gminie, gdzie się pracuje, gdzie się jest szychą, brutalnie mówiąc, robi się jeszcze gorszy. I mówi, że ja jest niedecyzyjna - mówi Dariusz Goliński.

 

Brak perspektyw dla gospodarstw

Obecni na spotkaniu rolnicy podkreślali, że nowy plan ogólny uderza bezpośrednio w ich byt i doprowadzi ich do bankructwa. Zmiany uniemożliwiają bowiem spełnienie rygorystycznych wymogów nakładanych przez agencje rolnicze i instytucje ochrony środowiska, takich jak budowa odpowiednich płyt gnojowych czy wiat na sprzęt.

- Jesteśmy odcięci praktycznie, nic nie możemy zrobić. Agencja wymaga na przykład, żebyśmy mieli płytę gnojową, silosy na kiszonkę, a tu automatycznie mamy wszystko poodcinane. Jestem rozczarowany tym wójtem, głosowałem na niego. Wychodzi na to, że idąc do wójta, to on decyduje o moim życiu, o mojej rodzinie i o przyszłości moich dzieci - mówi Tomasz Bąk z Kruczynka.

Gospodarz wyraził również żal do lokalnego sołtysa, pełniącego mandat radnego powiatowego i delegata izb rolniczych, zarzucając mu brak jakiegokolwiek wsparcia i przekazu informacji. Kolejny z rolników, utrzymujący osiemdziesiąt sztuk bydła opasowego, zwrócił uwagę na drastyczne wyznaczenie stref ochronnych bezpośrednio przy ścianach istniejących budynków, co całkowicie zamraża możliwości rozbudowy.

-Ten plan gospodarczy zrobili mi po prostu po ścianie stodoły, nie mogę się w ogóle rozwijać. I co my mamy teraz zrobić? To jest jawne doprowadzenie nas do upadłości i teraz też wszyscy się dziwią, że te gospodarstwa się tak zamykają, bo nie ma jak tego przepisać dzieciom - mówi Piotr Brudalski z Kolniczek. Brak perspektyw na zwiększenie wpływów do budżetu gminy podkreślał również producent mleka i wołowiny, gospodarujący na areale ponad stu hektarów.

- Jeżeli się postawi budynek następny i następny, my będziemy za to płacić podatki. A w tym układzie zostajemy my bez środków, gmina bez środków i za chwilę będziemy skansenem - mówi Ireneusz Migielski z Kruczyna.

 

Trudne pytania i zapowiedź referendum

W trakcie przemówienia Dariusz Goliński skierował do wójta Wiesława Schreibera szereg publicznych pytań dotyczących rzekomych, nieoficjalnych inwestycji. Nawiązał do planowanej przez Centralny Port Komunikacyjny infrastruktury.

-Pytam publicznie, czy oprócz stacji kolejowej ma tu powstać składnica wojskowa? Wójt naraża życie i zdrowie mieszkańców, ponieważ w przypadku jakiegokolwiek konfliktu pierwsze bomby polecą na Nowe Miasto. Pytam publicznie, czy szkołę w Klęce chciał wyjątkowo zamknąć po to, żeby zrobić ośrodek dla uchodźców - mówił Dariusz Goliński.

Zarzucając samorządowcom działanie wbrew interesom społeczności, określił włodarza gminy mianem syndyka masy upadłościowej. Stwierdził, że pozycja polityczna władz Nowego Miasta jest obecnie najsłabsza w całym powiecie. Zagroził podjęciem ostatecznych kroków prawnych, jeśli dokument planistyczny nie zostanie zmodyfikowany i dopasowany do potrzeb rolników.

-Ludzie są na niego tak wściekli, choćby w Klęce, że nie będzie problemu zebrać dziesięć procent podpisów i rozpisać na tym terenie referendum w sprawie odwołania wójta i rady gminy. Cyrk i oszukiwanie ludzi się skończyło. Wójcie, weź się w końcu do roboty, leniu śmierdzący, a nie przecinasz wstęgi czy robisz dożynki w Boguszynie, a plan po dożynkach dopiero ogłaszasz - mówi Dariusz Goliński.

Rolnicy oraz reprezentanci izby zadeklarowali pełną gotowość do prowadzenia dalszych protestów. Zapowiedzieli, że w przypadku ignorowania postulatów pojawią się na sesjach rady gminy, aby walczyć o swoje prawa ze znacznie większą determinacją niż do tej pory.

 

Wójt Schieiber odpowiada

Jak z perspektywy wójta wygląda sytuacja dotycząca planu ogólnego w gminie Nowe Miasto? Czy rzeczywiście plan paraliżuje lokalne rolnictwo i zatrzymuje jego rozwój?

-Strefy żółte są w planie ogólnym. Pan Dariusz Goliński mówi nieprawdę, iż plan ogólny był opublikowany po dożynkach gminnych w Boguszynie i ukrywany. Świadczą o tym dowody w postaci publikacji w Biuletynie Informacji Publicznej. Obecnie analizujemy wnioski od organów opiniujących i uzgadniających. Jesteśmy przed etapem konsultacji, na którym właściciele nieruchomości będą mogli zgłosić swoje uwagi – mówi wójt.

I wyjaśnia: - Trudno nas porównywać z innymi gminami, skoro pokrycie dotychczasowymi miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego było niewielkie, nie mogliśmy ich „przerysować” do planu ogólnego, tak jak w przypadku Gminy Krzykosy, na plan której powoływał się Pan Goliński w czasie konferencji. Chciałbym zwrócić uwagę na istotny problem. Gdy wydawano warunki zabudowy na bazie poprzednich przepisów, wielu rolników wnioskowało o nie po to, by wydzielić działki z możliwością zabudowy. Po uzyskaniu decyzji i sprzedaży ziemi po wyższej cenie, na rynku pojawiali się kolejni nabywcy - często nieświadomi, że kupują teren rolniczy z charakterystycznymi dla niego uciążliwościami. To doprowadziło do tego, iż w sąsiedztwie gospodarstw powstawała zabudowa mieszkalna, a jej mieszkańcy sprzeciwiają się dziś funkcjonowaniu obór, czy kurników. Wprowadzanie Stref Produkcji Rolnej musi być przemyślane, gdyż umożliwia wielkotowarowy chów i hodowlę zwierząt, intensywną produkcję rolną, akwakulturę, rybactwo oraz przetwórstwo produktów rolnych. Nasi mieszkańcy sprzeciwiali się planom budowy wielkich kurników i ferm bydła, które potrzebują do funkcjonowania bardzo dużej ilości wody. Nadmierne wprowadzenie tej strefy może skutkować powrotem do burzliwej dyskusji. Musimy pamiętać, że analiza Państwowego Instytutu Geologii wykazała prawie siedmiokrotne przekroczenie rozdysponowania ustalonych zasobów wody i prawie dwukrotne przekroczenie dopuszczalnego wydobycia. Najważniejsze jest zabezpieczenia potrzeb obecnych mieszkańców, rolników oraz przedsiębiorstw. Cała odpowiedzialność za brak wody spadnie na włodarza gminy.

Wójt ocenia także groźby zbierania podpisów pod referendum w jego odwołania. - Traktuję to jako groźby, które nie przystroją Przewodniczącemu Rady Powiatowej Wielkopolskiej Izby Rolniczej w Środzie Wielkopolskiej. Jest to podmiot cieszący się dużym szacunkiem ze strony samorządowców. Takie zachowanie nie służy porozumieniu i dialogowi.

Niedopuszczalne jest, aby interesariusz wywierał nacisk na organ w celu uzyskania korzystnego rozstrzygnięcia. Jak organ miałby zachować bezstronność, gdyby wszyscy uczestnicy postępowania zaczęli formułować wykluczające się żądania? – mówi Wiesław Schreiber.

 

Straszenie ludzi

-W naszej gminie są różne grupy społeczne, o odmiennych interesach, nie tylko rolnicy, którzy są ważni. Ja muszę wziąć pod uwagę prośby wszystkich, ponieważ rolą wójta jest szukanie kompromisu i reprezentowanie całej społeczności. Każdy głos i każda potrzeba są dla mnie równie ważne. Dlatego moje decyzje zawsze będą opierać się na obiektywnym bilansie potrzeb wszystkich naszych mieszkańców – wyjaśnia wójt.

Dodaje też: - Żaden z włodarzy gmin nie pisał ustawy, która nakazuje uchwalanie planów ogólnych.  Mamy jednak obowiązek ich wprowadzenia w życie. Pytam, gdzie był wówczas Pan Dariusz Goliński, dlaczego nie słyszałem o jego współpracy z parlamentarzystami, aby te przepisy przygotować w inny sposób? Nadmienię, że dwóch rolników z trzech obecnych, pochodzących z naszej gminy rozmawiało ze mną niedawno na temat swoich planów rozwoju. Byłem wdzięczny za ich uwagi, które oficjalnie mogą być rozpatrywane na etapie konsultacji.

Czy w szkole w Klęce miałby powstać ośrodek dla uchodźców, a przy nowej stacji kolejowej w Nowym Mieście magazyn dla wojska?  - Pan Dariusz Goliński ewidentnie straszy ludzi, opowiada zmyślone historie. Pierwsze słyszę, że szkoła w Klęce miała stać się ośrodkiem dla uchodźców. To totalna bzdura! Stacja techniczna - obsługi na linii CPK ma służyć do obsługi taboru kolejowego. Nigdy w rozmowach w których uczestniczyłem nie planowano tam budowy magazynu dla wojska. Osobiście apelowałem do pracowników GDDKiA oraz Spółki CPK, o rozmowy z wojskiem w zakresie uwzględnienia odpowiedniej nośności mostów dla sprzętu wojskowego oraz wykorzystania bliskiej odległości łącznicy na drodze S11 i stacji technicznej do przeładunku sprzętu w przypadku takiej potrzeby. Może Pan Goliński myli temat modernizacji naszego magazynu przeciwpowodziowego, obrony cywilnej i ochrony ludności w Klęce - co jest naszym obowiązkiem, a w roku ubiegłym i obecnym został wsparty finansowo przez Wojewodę Wielkopolskiego – mówi Wiesław Schreiber.

Wójt reaguje też na słowa Dariusza Golińskiego, który nazwał go leniem. - Te słowa są wobec mnie bardzo obraźliwe. Poświęcam bardzo dużo czasu, również prywatnego sprawom gminy. Moi najbliżsi bardzo często mają do mnie żal, że jestem gościem w domu. Pan Goliński podaje niesprawdzone i nieprawdziwe informacje – mówi.

Wójt Wiesław Schreiber wyjaśnia także, czy sekretarz Małgorzata Wiśniewska-Zabłocka nim steruje, co padło na konferencji prasowej. - Pani Małgorzata Wiśniewska-Zabłocka piastuje funkcję sekretarza, nie jest organem, jest pracownikiem szczebla kierowniczego. Nie ma takiej mocy, ani upoważnienia, aby decydować w istotnych sprawach poza moją wiedzą. Zastanawiam się, kogo Pan Goliński jeszcze ma zamiar zaczepiać i obrażać, aby zaistnieć w mediach – mówi wójt.

I apeluje nie tylko do rolników, ale i do pozostałych mieszkańców, aby sprawdzili, jaką strefą objęte są ich działki. - Podczas trwających zebrań sołeckich przypominam mieszkańcom o konieczności sprawdzenia w jakiej strefie jest posiadana nieruchomość, aby przygotować się do nadchodzących konsultacji – mówi.

(kóz)