Już jakiś czas temu pisałem w tym miejscu, że w gwałtownym rozwoju przyjdzie czas na Środę już wkrótce. Dzisiaj można powiedzieć, że ten czas nadszedł, co chyba najbardziej widać po budownictwie mieszkaniowym. Ów gwałtowny rozwój jest nie do zatrzymania i Środa, którą znali nasi dziadkowie, a czasami i rodzice, odchodzi do historii. Przestajemy być stosunkowo małym, kompaktowym miastem, w którym wszędzie jest blisko i każdy zna każdego, a podróż samochodem przez centrum jest miła i spokojna.
Dziś Środa jest coraz bardziej miastem zatłoczonym, bywa że i zakorkowanym.
Przejechanie samochodem kilometra może zająć w godzinach szczytu nawet pół godziny. I powiedzmy sobie wprost - dopóki średzianie nie przesiądą się z samochodów na rowery, sytuacja na pewno się nie poprawi. Nie ma pomysłów, które rozwiązałyby problemy drogowe.
Łatwiej może być docelowo wyprowadzić ruch za miasto, aby mieszkańcy mogli dojechać do pracy poza Środę. Natomiast w centrum będzie jak jest, albo i zdecydowanie gorzej.
Rowery na pewno nie są utopią. Nie tylko w Holandii, czy Danii ruch rowerowy może funkcjonować doskonale. Ale aby tak się stało i w Środzie, infrastruktura rowerowa musi przejść rewolucję, a rowerzysta musi poczuć się wreszcie bezpiecznie.
Piszę o tym wszystkim w kontekście ostatniego spotkania mieszkańców os. Kwiatowego. Zgłaszają oni inną kwestię, czyli możliwą obecność w ich najbliższym sąsiedztwie marketu, ale jednym z argumentów, jaki poruszają jest kłopot wyjazdu z osiedla, ogromny ruch na ulicy Topolskiej i dalej Weychana. Konia z rzędem temu, kto wymyśli rozwiązanie tego problemu.
Zbigniew Król
zbigniew.krol@gazetasredzka.pl
