Pomimo apeli, wciąż nie brakuje sytuacji, w których niektóre miejsca w Środzie przypominają śmietnik. Pracownicy Zakładu Gospodarki Komunalnej przywołują wiele obrazków, kiedy to na średzkich ulicach zastawali prawdziwy armagedon. – Najgorzej jest po weekendzie – mówi w rozmowie z „Gazetą Średzką” pani Małgorzata, która od kilku lat pracuje przy sprzątaniu miasta
Środa od wielu lat bardzo się zmienia. Wiele zainwestowano w lokalne drogi, budowę ścieżek rowerowych czy w ostatnim czasie także w zieleń – której przybyło, choć jej piękne oblicze zobaczymy dopiero za kilkanaście lat. I to z pewnością aspekty, które czynią nasze miasto schludnym. Pomimo że często dopatrujemy się pewnych niedociągnięć, to Środa nadal przyciąga nowych mieszkańców, dla których jest to miejsce ucieczki przed poznańskim pędem i hałasem.
Wciąż jednak żywy i kłopotliwy jest problem zaśmiecania miasta. Do śmietników podrzucane są całe worki ze śmieciami, sporo z nich ląduje w krzakach, papierki i butelki po piwie często porozrzucane są w miejscach, gdzie chodzi się na co dzień. Pracownicy Zakładu Gospodarki Komunalnej długo wymieniają „zdobycze” ze średzkich ulic i parków. Te drugie są najbardziej newralgicznymi miejscami. W parku Planty znaleziono chociażby lodówkę, a w parku Starościńskim - tapczan.
- W parku Starościńskim wyrwanych jakiś czas temu było sześć ławek, na Plantach ławki wyniesiono do altanki – mówi nam pan Dawid, który jest jednym z pracowników sprzątających miasto. 
ZGK każdego dnia objeżdża miasto prowadząc porządki. Prace prowadzone są także w weekendy, bo to właśnie wtedy na ulicach jest największy bałagan. – Czasem trzeba sprzątać na bieżąco, bo wyjdę o godz. 7:00, wrócę po kilku godzinach w to samo miejsce i spotkam bałagan – mówi pani Małgorzata z ZGK.
Newralgiczne jest również miejsce wszystkim znane, a w ubiegłym tygodniu przez „Średzką” szeroko opisywane, czyli ławki przy kościele NSJ. Mimo że zniknęły i miały rozwiązać problem spożywania alkoholu w tej lokalizacji, to grupa spożywająca alkohol upodobała sobie tamtejszy murek oraz ławeczkę ks. Raczkowskiego. – Przy małym kościele był ciągle bałagan, co chwilę, codziennie. Tam nie szło pozamiatać nawet tych papierosów porozrzucanych, bo ciągle ktoś siedział. Jeden z panów kiedyś na moim dyżurze poszedł spać pod drzewo. Mogłam powiedzieć jedynie „dobranoc”... Nie będę sprzątać w zgrupowaniu, nie wiem na kogo trafię – tłumaczy nam jedna z pracownic.
Innego z pracowników sprzątających miasto pytamy o to, jak reaguje na zdjęcia w mediach społecznościowych, które pokazują pełne śmietniki z porozrzucanymi wkoło śmieciami. Bo takie fotografie co jakiś czas się zdarzają. – Co ja mogę na to poradzić? Posprzątam, a za chwilę jest tam bałagan, wrzucony worek, na to kolejne śmieci i to się kumuluje. Sprzątamy codziennie to, co jest w naszych rozpiskach – odpowiada nam jeden z pracowników.
Równie poważnym problemem są akty wandalizmu. W tym tygodniu na Stary Rynek powróci ławka, która została zabrana do naprawy po tym, jak jedna z desek została ucięta w połowie – najpewniej piłką. Dlaczego? Nikt nie potrafi tego wyjaśnić. Wiele ławek jest popisanych markerami, a siedzenie na oparciach jest zjawiskiem codziennym, przez co później miejsca do siedzenia są najzwyczajniej brudne.
Ostatnio na forum grupy Mieszkańcy Powiatu Średzkiego pytano, czy w Środzie przypadkiem nie jest za mało koszy na śmieci. Dowiedzieliśmy się, że w mieście jest około 500 koszy, a około 130 na wsiach.
- Od dłuższego czasu zauważony został wzrost podrzucania do koszy ulicznych śmieci bytowych. Proszę zwrócić uwagę, że nie wszystkie zdjęcia przepełnionych koszy, które możemy znaleźć na "średzkich" grupach należą do ZGK. Zdarzają się zdjęcia przedstawiające kosze wspólnot mieszkaniowych lub innych instytucji, których zakład nie obsługuje – mówi Jakub Litke z ZGK. Jednocześnie dodaje: Reagujemy na prośby i sugestie mieszkańców co do lokalizacji nowych koszy. Następnie wykonujemy wizję lokalną i decydujemy o zasadności takiego działania. Prośbę o montaż koszy można składać do zakładu.
KK